beauty & lifestyle blog

wtorek, 5 października 2010

Sunshine Award :)))

Spieszę poinformować, że zostałam wyróżniona Sunshine Award :)))



Serdecznie dziękuję Lili (Sunny Monday KLIK), Pilar (Confesiones de una compradora compulsiva KLIK), Pialjace (Pialjaka to kraina taka KLIK), Eveleo (Kobieta przed 30 KLIK) i Kosmetykoholiczce (Moja kosmetyczka KLIK), które przyznały mi nagrodę, doceniając No to pięknie! i moje starania, żeby uczynić tego bloga ciekawym :)

Nagradzam (alfabetycznie):
1. Agabil (Makeup Boulevard KLIK)
2. Agnieszkę (Jak pięknie być kobietą KLIK)
3. Emmę (Mój ogródek KLIK)
4. Cathy (Mineralne kosmetyki KLIK)
5. Eveleo (Kobieta przed 30 KLIK)
6. Inoue (Lustro Inoue KLIK)
7. Kamilannę (Foto-Makeupowo KLIK)
8. Kasiek.pe (Gotowanie to przyjemność KLIK)
9. Pialjakę (Pialjaka to kraina taka ... KLIK)
10. Sabbath (Sabbath of Senses KLIK)
11. Tesko (TeskoBlog KLIK)
12. Yennefer (TELEPORT KLIK)

Instrukcje dla wyróżnionych:
1. Zapisz zdjęcie, które jest powyżej i umieść je na własnym blogu.
2. Przyznaj nagrodę 12 innym bloggerom.
3. Zalinkuj blogi, którym przyznałaś nagrodę.
4. Zostaw komentarz ze stosowną informacją o nagrodzie na odpowiednich blogach.
5. Podziel się linkiem do bloga osoby, która przyznała ci tę nagrodę.


Mam nadzieję, że cieszycie się razem ze mną :)))

Jeszcze raz dziękuję!

poniedziałek, 4 października 2010

Mydło wszystko umyje :)

Jeśli czytacie mojego bloga regularnie, znacie mnie już trochę i wiecie, że mam słabość do mydeł, do tradycyjnych mydeł w kostce. Mydła płynne, żelowe, mogłyby dla mnie nie istnieć.

Lubię eksperymentować i często kupuję mydła nietypowe, oryginalnie pachnące, z wyszukanymi dodatkami, czy to w szczególny sposób pielęgnującymi, czy peelingującymi, odprężającymi, czy to po prostu ładnie wyglądającymi. Jednak równie często sięgam też po zwykłe mydła drogeryjne. Najczęściej po Dove. Zawsze mam w domu kilka kostek w zapasie :)



Owszem, nie każde mydło nadaje się do kąpieli. Większość wysusza skórę, niektóre mogą podrażniać. Ale ja nie mam skóry szczególnie wrażliwej i Dove spełnia w sumie wszystkie moje wymagania. Jest łatwo dostępne (praktycznie w każdej drogerii), niedrogie (kosztuje około 3 złotych), w miarę wydajne (jedno wystarcza mi na mniej więcej 2 - 3 tygodnie), dobrze się pieni (nadaje się chociażby do awaryjnej depilacji), pięknie pachnie (charakterystycznie, kremowo), nie wysusza skóry (nie bardziej niż pierwszy lepszy żel pod prysznic), jest niewielkie (zmieści się w każdym bagażu) i fajnie wyprofilowane (poręczne), a co najważniejsze, świetnie myje ciało (to w końcu jego podstawowa funkcja, czyż nie?). W dodatku wybierać można między kilkoma jego wariantami. Moim ulubieńcem jest klasyczna kostka w biało - granatowym opakowaniu, ale równie wysoko cenię kostkę peelingującą (opakowanie biało - błękitne) czy przeznaczoną do skóry dojrzałej (opakowanie bordowe). Unikam tylko wersji ogórkowej i cytrusowej, ale nie ze względu na słabszą jakość, tylko po prostu nie przepadam za tymi zapachami.

Lubię, lubię, lubię :) Zużyłam już niezliczoną ich ilość. A Wy? Co wybieracie? Mydło czy żel? Żel czy mydło? Zostawiam Was z tym dylematem ;)))

sobota, 2 października 2010

Potrójne uderzenie ;)

Wiem, że czekacie na kolejne recenzje BB kremów. Już pora. Dziś w roli głównej Skin79 Triple Functions.



Producent obiecuje trzy podstawowe sprawy: rozjaśnienie cery, wygładzenie zmarszczek i ochronę przeciwsłoneczną (sporą, SPF 25 PA ++), przy jednoczesnym nawilżaniu i uelastycznianiu skóry. Oczywiście nie jestem w stanie ocenić, czy krem te wszystkie obietnice spełnia, bo dysponuję, jak wiecie, niewielką próbką pozwalającą jedynie na kilka aplikacji.



Ale po tych kilku testach co nieco mogę powiedzieć :)

Krem faktycznie stapia się ze skórą, choć jego tonacja powoduje, że na niektórych twarzach (jak np. na mojej) będzie się odrobinę odznaczał. Wyraźnie dominują w nim tony neutralne. Moja lubiąca żółte tony cera wygląda w nim trochę sino.

Tak jak poprzednio, żeby pokazać Wam ten kolor, posiłkuję się porównaniem do Bourjois Healthy Mix nr 51 Light Vanilla. Wyraźna różnica, prawda? Zdecydowanie różne tonacje.



Krycie tego kremu jest niewielkie, osoby z poważnymi problemami skórnymi nie będą zadowolone, jeśli założą, że miałby to być cały makijaż. Ogromną zaletą tego kremu jest jednak coś innego - wyjątkowo lekka, nieobciążająca formuła i widoczne wygładzenie skóry. Naprawdę zauważalne. Od twarzy bije zdrowy blask. Pokażę Wam.

To moja twarz posmarowana tylko zwykłym kremem na dzień (Mineral Flowers).



A oto znowu ja z oszczędną warstwą Skin79 Triple Functions :) Widzicie to światło odbijające się od kości policzkowej? Piękne, naturalnie wyglądające rozświetlenie.



Moje testy poszły nieco dalej. Zasugerowałam się Waszymi pomysłami i potraktowałam Skin79 Triple Functions jak bazę pod makijaż, nałożyłam na niego mineralny podkład Lumiere. Patent się sprawdził. Podkład ładnie się wtopił, przetrwał cały dzień. Uzyskałam też świetny poziom krycia, przy czym twarz nadal wyglądała naturalnie. Spójrzcie.

Przepraszam za ręcznik na głowie :)



Wygląda na to, że różowy Skin79 jest naprawdę uniwersalny. Zadowoli osoby cieszące się ładną, zdrową cerą, lubiące w makijażu minimalizm, a odpowiednio zastosowany, w połączeniu z mineralnymi podkładami albo zwykłymi, ale kryjącymi pudrami, usatysfakcjonuje też potrzebujących kamuflażu.

W zestawieniu z poprzednio ocenianym przeze mnie BB kremem Lioele, Skin79 Triple Functions wypada dużo lepiej, mimo wyraźnie słabszego krycia. Jest po prostu przyjaźniejszy dla skóry, lżejszy, ładniej się wtapia. Umiejętnie użyty może zrobić dla nas naprawdę wiele dobrego :)))