beauty & lifestyle blog
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lolita Lempicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lolita Lempicka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Chyba upadłam na głowę, czyli moja wakacyjna kosmetyczka z kolorówką


Pakując swoją wakacyjną kosmetyczkę z kolorówką, musiałam chyba na głowę upaść. Czego w niej nie było! BB kremy o różnym stopniu krycia, "bo przecież nie wiadomo, w jakim stanie będzie moja cera", korektory do różnych zadań specjalnych, "bo przecież muszę mieć coś lżejszego pod oczy i coś cięższego na przebarwienia", pudry o różnych formułach, "bo przecież sypki sypkim, no ale w razie czego muszę mieć prasowany do torebki", róż i rozświetlacz, "bo przecież to w końcu lato, odrobina blasku musi być", coś do rzęs, coś do brwi, a nawet liner i paletka cieni, "bo przecież na pewno będę chciała na wieczorne spacery mocniej się pomalować". Taaaa ... Nie wiem, co ja sobie wyobrażałam, ale upał szybko i skutecznie zniechęcił mnie do makijażu. Gdybym pakowała kosmetyczkę dziś, jej zawartość wyglądałaby zgoła inaczej. Wiozłam to wszystko przez pół Europy, a jak przyszło co do czego, okazało się, że sięgam po najwyżej kilka rzeczy. Jeśli ciekawi Was, co okazało się must have i sprawdziło się w gorącym chorwackim klimacie, zapraszam na krótką prezentację! 




  1. Skin79 Complete CC Cream Correct - moje podkłady i bb kremy w temperaturach sięgających niemal 35 stopni byłyby pomyłką, na szczęście miałam ze sobą leciutki CC krem Skin79, który mimo wysokich temperatur zupełnie nie obciążał skóry, kryjąc przy tym na tyle dobrze, żebym wychodząc do ludzi nie czuła się niekomfortowo z moimi przebarwieniami. Dodatkowy plus za wysoką ochronę przeciwsłoneczną!
  2. Innisfree No-Sebum Mineral Powder - najlepszy! Wspaniały, sypki, niezwykle skuteczny matujący puder utrwalający, który nie zawiódł mnie nawet w największym upale. Pisałam Wam o nim TUTAJ.
  3. MAC Well Dressed - mój ukochany (niestety już mi się kończy ...), leciutko rozświetlający róż o niepowtarzalnym jasnym odcieniu. Uniwersalny, nadaje się na każdą okazję i każdą pogodę. W pełnym słońcu też pięknie wyglądał, ładnie ożywiał cerę.  
  4. Lovely Curling Pump Up Mascara - czarny tusz, którego chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Bardzo tani i zaskakująco jak na swoją cenę dobry (niespełna 10 zł). Lubię sposób, w jaki rozdziela rzęsy. Dał radę.
  5. Golden Rose Eyebrow Powder nr 104 - mój ulubiony od kilku miesięcy cień do brwi w naturalnym odcieniu dość ciemnego, chłodnego brązu. Dla części z Was kosmetyk tego typu w takim upale jest zbędny, ale moje brwi, choć z natury ciemne i wyraziste, nie mają niestety regularnego, pełnego kształtu i wymagają korekty, więc przynajmniej minimalne poprawki są konieczne. Wakacje, czy nie wakacje, brwi lubię mieć podkreślone!
  6. L'Oreal Brow Artist Plumper - żel utrwalający do brwi. Świetny, wielokrotnie Wam o nim wspominałam (chociażby TUTAJ). Spisał się bez zarzutu.

To w zasadzie tyle. Niewiele tego, prawda? Na koniec wspomnę jeszcze tylko o lakierze do paznokci i perfumach, bez jednego i drugiego nigdzie się nie ruszam. Jeśli chodzi o paznokcie, przez cały wyjazd towarzyszył mi neonowy róż Maybelline Forever Strong Super Stay Gel Nail Color 155 Bubble Gum, a co do zapachu, to postawiłam na jeden ze swoich odwiecznych ulubieńców, L de Lolita, kojarzący mi się właśnie ze słońcem, morzem i morską solą.

Pozwólcie, że poświęcę jeszcze parę słów kremowi CC, jakiś czas temu wygrałam go w konkursie i nie miałam jak dotąd okazji szerzej o nim napisać, a podejrzewam, że część z Was może być tym produktem zainteresowana. 

Skin79 Complete CC Cream Correct ma ciekawą formułę, dzięki której pod wpływem rozcierania na skórze zmienia kolor z białego na żółtawy, świetnie dostosowując się do karnacji. Serio, w życiu nie miałam podkładu, który tak dobrze by to robił. Jest lekki (na zdjęciu niżej nałożony grubą warstwą, żebyście cokolwiek zobaczyły), daje więc niewielkie krycie, spokojnie jednak można je budować. Wykończenie nazwałabym satynowym, ale nieprzesadnym, doskonale imitującym zdrową, promienną skórę. Na mojej przetłuszczającej się cerze wymaga przypudrowania, ale osoby o cerze normalnej bądź suchej pewnie mogą to sobie podarować. Jasny, żółtawy, doskonale dopasowujący się odcień, piękny efekt na skórze, lekka formuła, ochrona przeciwsłoneczna (SPF 30, PA++) i bardzo funkcjonalne opakowanie z pompką, brawo! Wspaniała propozycja na lato.




Również zdarza Wam się przesadzić z ilością zabieranych w podróż kosmetyków kolorowych? Też macie poczucie, że musicie zabezpieczyć się na każdą okazję? Z takim nastawieniem łatwo przesadzić. A koniec końców i tak okazuje się, że w ruch idzie parę produktów na krzyż. Co to jest w Waszym przypadku? Bez jakiego kosmetyku absolutnie nie wyobrażacie sobie żadnego wyjazdu? Piszcie, jak zwykle czekam na Wasze komentarze! Dajcie też znać, czy znacie produkty z mojej kosmetyczki, ciekawa jestem Waszej opinii na ich temat.

Buziaki,
Cammie.



sobota, 29 stycznia 2011

Zapraszam :)))

Zauważyłam, że post o okazyjnej cenie emulsji Olay odbił się szerokim echem. Wiadomo, wszyscy lubimy promocje, zniżki i rabaty. Dlatego postanowiłam, że od czasu do czasu pod etykietą Łap okazję! będę Wam pisać o takich gratkach :) No chyba że nie chcecie? ;)))

Dziś mam dla Was coś specjalnego. Opowiem Wam, gdzie poluję na najlepsze okazje :)

Moim ulubionym serwisem zniżkowym jest bao.pl KLIK. Zniżki sięgają tam nawet 70%! Oferta zmienia się co kilka dni, ale można trzymać rękę na pulsie śledząc zapowiedzi. W bardzo atrakcyjnych cenach można ustrzelić tam m.in. ekskluzywną biżuterię, bieliznę, buty, ubrania, galanterię skórzaną, kosmetyki. I perfumy! Popatrzcie, co niedawno udało mi się kupić :)))

Lolita Lempicka, Si Lolita, EDP. Za 50 ml zapłaciłam jedynie 100 zł!

Nuty głowy: bergamotka, mandarynka
Nuty serca: groszek wiosenny, elemi, różowy pieprz
Nuty bazy: paczuli, fasola tonka, ambra






Bao nie jest jednak dostępne dla każdego, trzeba zostać zaproszonym przez kogoś, kto już jest użytkownikiem serwisu. Uwaga! Zaproszę pierwszych dziesięć osób, które napiszą do mnie maila w tej sprawie (cammie.blog@poczta.fm). Czas start! :))) Dam Wam znać, kiedy zamknę listę.

EDIT: Lista zamknięta :) Udanych zakupów!

środa, 8 września 2010

W pięciu słowach :)

Zdałam sobie sprawę, że nie napisałam jeszcze ani słowa o perfumach. Koniecznie trzeba się zrehabilitować :)

Jak opisać zapach? Najprościej wskazać składniki determinujące jego główne nuty, ale taki opis daje nam jedynie nikłe o nim wyobrażenie i to w dodatku pod warunkiem, że nazwy tych składników coś nam mówią. O ile na przykład wanilię czy jaśmin dość łatwo przywołać w pamięci i zbudować sobie jakiś ogólny obraz zapachu, o tyle ze składnikami bardziej wyszukanymi może być problem. Mówi Wam coś na przykład wetiweria, enoki, czy heliotrop? Mnie nic :))) Fakt, nie jestem jakimś wyrafinowanym koneserem, ale kto jest? Wybitnych nosów i zgłębiających temat pasjonatów jest stosunkowo niewielu, a perfum używamy przecież wszyscy.

Dlatego chciałam Wam dziś zaproponować opis zupełnie nieprofesjonalny. Nie będę opowiadać o kompozycjach, proporcjach i nutach. Posłużę się skojarzeniami :)))

Dlaczego jest tak, że po określone perfumy sięgamy w określonych okolicznościach? Że wybieramy zapachy kierując się jakimiś podświadomymi wskazówkami? Stawiam tezę, że w dużej mierze ma to związek ze skojarzeniami, jakie te zapachy w nas budzą. Przyznajcie, innymi perfumami spryskujecie się do pracy, innymi na randkę, inne zabieracie na wakacje. Nie jest tak?

Moje perfumy budzą we mnie skojarzenia, silne. Pokażę Wam dziś trzy zapachy, do których mam szczególną słabość i spróbuję opisać je wyłącznie za pomocą kilku haseł, nawiązując do ich charakteru.





1. Lolita Lempicka, Lolita Lempicka





- buduar
- pokusa
- półmrok
- swawola
- dosłowność

2. Lolita Lempicka, L de Lolita






- zmysłowość
- tajemnica
- zachęta
- niepokój
- morze

3. Lolita Lempicka, Coral Flower





- iluzja
- chwila
- łagodność
- niewinność
- światło

Zaledwie pięć słów, a jednak jak wiele mówiących, prawda?

Widzicie to co ja? Trzy różne zapachy, trzy różne światy. Niby się nie zazębiają, a jednak wszystkie do mnie pasują, wszystkie mnie określają :)))

Jeśli macie ochotę, spróbujcie opisać w ten sposób swój ulubiony zapach. Pamiętajcie, tylko pięć słów :)))