beauty & lifestyle blog

niedziela, 4 listopada 2012

Wszystko o moich włosach :)))

Już od dłuższego czasu dostaję od Was prośby, żebym pokazała swoje włosy, uznałam więc, że odpowiedź na TAG "Moje włosy w pigułce" będzie ku temu doskonałą okazją. Dziękuję Reni [KLIK], która zmobilizowała mnie do udziału w tej zabawie.






1. Jaki jest twój naturalny kolor włosów?

Jestem szatynką, naturalny kolor moich włosów określiłabym jako średni brąz.

2. Jaki jest twój obecny kolor włosów?

Włosy farbuję od lat (szybko liczę w pamięci ... od jakichś dwunastu). Początkowo była to po prostu typowo kobieca chęć odmiany, dziś w pewnym sensie jest to siła przyzwyczajenia, ale i konieczność, bo gdzieniegdzie zauważam już pierwsze siwe pasma. W każdym razie od zawsze trzymam się brązów, nigdy nie eksperymentowałam z innymi kolorami. Zwykle po prostu lekko przyciemniam swój naturalny odcień, aktualnie noszę (mocno już wypłukany) L'Oreal Sublime Mousse 40 Naturalny Ciemny Brąz.

3. Jaka jest aktualna długość twoich włosów?

Zaraz zobaczycie na zdjęciu :))) Generalnie od lat noszę włosy długie bądź bardzo długie. Niedawno niestety zmuszona byłam sporo je skrócić (10-15 cm), bo po ciąży wypadają mi jak szalone i nie prezentowały się już dobrze :(((






4. Na jaką długość chciałabyś zapuścić włosy?

Wystarczy, że odrosną do stanu sprzed ostatniego cięcia.

5. Jak często podcinasz końcówki?

Nie robię tego z jakąś ustaloną regularnością, raczej w razie potrzeby, kilka razy w roku. 

6. Twoje włosy są proste, kręcone, czy falowane?

Proste jak druty! I niestety niezbyt podatne na stylizację.

7. Jaką porowatość mają twoje włosy?

Testu na porowatość nigdy nie robiłam i ciężko mi zgadywać. Z jednej strony bardzo długą schną (jeśli wieczorem położyłabym się do łóżka z mokrymi włosami, rano nadal byłyby wilgotne), co wskazywałoby na niską porowatość, z drugiej jednak są niezwykle podatne na puszenie, co wskazywałoby na coś zupełnie odwrotnego. Nie wiem!

8. Jakie są twoje włosy (normalne, przetłuszczające się, suche)?

Cóż, moje włosy niestety mają tendencję do przetłuszczania się, dlatego stałym elementem mojej porannej rutyny jest mycie głowy.

9. Jak wygląda twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?

Każdy dzień zaczynam od mycia głowy, stosuję szampon i odżywkę do spłukiwania (raz w tygodniu maskę). Włosy osuszam ręcznikiem i chodzę sobie w turbanie przez jakiś czas, malując się i jedząc śniadanie. Potem w ruch idzie suszarka, bo naturalnie schłyby ładnych parę godzin. Jeśli chodzi o stylizację, to długi czas nie mogłam obyć się bez lakieru do włosów, którym układałam odrastającą grzywkę, ale teraz to już niepotrzebne. Za każdym razem sięgam za to po jedwab Green Pharmacy, lubię też dodający objętości fluid Kemon.

10. Czego nie lubią twoje włosy?

Zdecydowanie nie lubią dużej wilgotności powietrza. I wiatru! Zwykle noszę włosy rozpuszczone, więc wiatr to mój wróg.

11. Co lubią twoje włosy? 

Codzienne mycie i wygładzające odżywki.

12. Jaka jest twoja ulubiona fryzura?

Najlepiej czuję się z włosami rozpuszczonymi, po prostu.

13. Gdyby twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?

"Ratunku, spadamy!" ;))) 

Naprawdę, nigdy jeszcze nie miałam tak dużego problemu z wypadaniem włosów, jak teraz po ciąży. Niby wiem, że to naturalny proces, któremu nie można zapobiec, ale serce mi się kraje, kiedy widzę te kłęby włosów ... W odpływach, na szczotce, na poduszce, na podłodze ... Nie jest dobrze :(((



Właśnie tak ma się sprawa z moimi włosami. Długie, farbowane, wymagające częstego mycia i bardzo, bardzo, bardzo osłabione po ciąży. A jak się mają Wasze włosy? Opiszcie je w kilku słowach, czekam na Wasze komentarze! A do odpowiedzi na TAG zapraszam Pannę Joannę, Niecierpka i Xkeylimex :)))



A skoro już jesteśmy w temacie włosów, to na koniec chciałabym Wam pokazać mojego małego kudłatka!






Całuję Was,
Cammie :*

sobota, 3 listopada 2012

Droga przez mękę :/

Dzisiejszy sobotni wieczór chciałabym poświęcić włosom. A dokładnie ich pielęgnacji, bo zamierzam napisać o duecie amerykańskiej marki Organix, szamponie i odżywce z serii mandarynkowo - oliwnej. 

No niestety, mimo wielkich nadziei, jakie pokładałam w tych produktach, wywalając na nie całkiem sporo kasy (łącznie około 50 złotych), muszę po prostu je obsmarować ... Nie polubiliśmy się, oj nie. 






Produkty Organix jak do tej pory widuję jedynie w Tesco i tam też w okolicach marca / kwietnia dokonałam zakupu. Skusiły mnie zapewnienia o organicznym pochodzeniu tych kosmetyków i ich duża pojemność (385 ml), częściowo rekompensująca dość wysoką cenę.

Czy rzeczywiście są organiczne? Tak, według standardów amerykańskich. Oparte na bazie organicznych składników aktywnych, nie zawierają siarczanów i sztucznych zmiękczaczy, nie są testowane na zwierzętach. Z tego, co przeczytałam, ich składniki pochodzą z upraw ekologicznych, a opakowania są przyjazne dla środowiska i ulegają biodegradacji. Imponujące wrażenie robią też kombinacje głównych składników aktywnych, między innymi biała herbata i pestki winogron, zielona herbata i granat, drzewo herbaciane i mięta, wanilia i jedwab, czy też w końcu oliwa i mandarynka, na którą to wersję się zdecydowałam [TUTAJ możecie przyjrzeć się wszystkim wariantom].

Liczyłam na jakąś rewolucję w pielęgnacji włosów. Na nową jakość. A tymczasem nie dość, że rewolucji nie było, to jeszcze nerwicy się niemal nabawiłam, przez kompletnie niepraktyczne opakowania.

Zestawienie mandarynki z oliwą z oliwek miało dawać efekt odżywczy. O ile szampon jako tako spełniał swoje zadanie, czyli dość dobrze oczyszczał, plącząc jednak włosy, o tyle odżywka w moim mniemaniu nie robiła nic. Nie wygładzała w jakiś szczególny sposób, nie regenerowała, nie poprawiała ani kondycji, ani nawet wyglądu włosów, które po jej zastosowaniu stawały się dziwnie ciężkie i nieco szorstkie. Na dodatek producent zaleca trzymanie jej na głowie aż trzy minuty, czego osobiście nie znoszę. Wolę odżywki, które działają natychmiastowo, bo myję włosy codziennie i nie mam czasu wisieć nad wanną. Uważam, że od dłuższej penetracji są maski! 

No ale pal licho, na to mogę ostatecznie przymknąć oko, w końcu wiedziałam, co kupuję. Nie mogłam jednak przewidzieć, jakie męki przechodzić będę z opakowaniami. Wizualnie są bardzo ładne, nie przeczę, ale okazało się, że zostały wykonane z tak twardego plastiku, że wycisnąć coś z nich to prawdziwa sztuka, trzeba użyć siły. Szampon jeszcze jest w miarę rzadki, więc jakoś idzie, ale odżywka ma konsystencję kremu. Wydobywanie jej z tej butelki jest koszmarem ... I nie można w żaden sposób sobie tego ułatwić. Normalnie ustawiłabym ją do góry nogami, no ale jak widzicie na zdjęciu, korek jest półokrągły i jest to niemożliwe. Muszę też wspomnieć o etykietach z opisem produktów w języku polskim. Wykonane ze zwykłego, niczym nie zabezpieczonego papieru, po krótkim kontakcie z wodą były już tylko wspomnieniem ...

To była droga przez mękę, nie mogłam się doczekać, kiedy obie butle puste wylądują w koszu. Męczyłam się zwłaszcza z odżywką, którą ostatecznie zużyłam jako maskę, nakładając na włosy na dłuższe seanse, ale też bez większych efektów. W zasadzie jedyną zaletą tych produktów był piękny zapach mandarynki, nieco gorzkawy, trochę kwaśny i bardzo, bardzo przyjemny. 

Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania na temat produktów Organix. Sama nie wiem, miałam pecha i decydując się na Mandarin Olive Oil po prostu trafiłam na bubla? A może warto poznać inne propozycje tej marki? Jak sądzicie?

piątek, 2 listopada 2012

Uroczyste otwarcie ;)))

Wyniki ankiety, w jakiej niedawno pytałam Was, czy jesteście zainteresowane kosmetykami, które postanowiłam sprzedać, jednoznacznie wskazały, że najbardziej spodobał Wam się pomysł z organizacją bazarku na łamach bloga. Także bez zbędnych dłużyzn przechodzę do rzeczy. Bazarek No to pięknie! uważam za otwarty! :DDD

Zebrało mi się tego wszystkiego całkiem sporo, więc żeby na bazarku nie było bałaganu, kosmetyki posegregowałam na kategorie. Co jakiś czas będę wrzucać kolejne bazarkowe posty, dziś zaczynam od produktów do makijażu oczu :)))



na czarno - kosmetyki na sprzedaż
na różowo - kosmetyki zarezerwowane
na szaro - kosmetyki sprzedane



A oto moja propozycja :)))


PALETKA SLEEK
OH SO SPECIAL 
(SPRZEDANE)

Popularna sleekowa paletka, zawierająca 12 uniwersalnych cieni, głównie w delikatnych, jasnych kolorach. Wyposażona w lusterko i dwustronną pacynkę. Zużycie: w zależności od cienia - od 0 do około 10%. Pacynka nie używana.

Sprzedaję, bo wolę Au Naturel, ta niepotrzebnie "leżakuje".


Cena sklepowa: 32 - 35 zł


Moja cena: 22 zł







PALETKA SLEEK
SUNSET
(SPRZEDANE)

Paletka zawierająca 12 cieni w żywych, intensywnych, słonecznych kolorach. Wyposażona w lusterko i dwustronna pacynkę. Zużycie: większość cieni nietknięta, w pozostałych ubytek symboliczny. Pacynka nie używana.

Sprzedaję, bo przy moim zachowawczym makijażu, nigdy nie zdołam wykorzystać jej potencjału.


Cena sklepowa: 32 - 35 zł


Moja cena: 25 zł







PALETKA JOKO
QUATTRO J407

Wyposażona w lusterko  paletka zawierająca cztery satynowe cienie w kolorach wanilii, pudrowego różu, ciepłego brązu i grafitu. Idealna do delikatnych, nienasyconych, dziennych makijaży. Polecam początkującym. Zużycie: około 5%, brak pacynki.

Sprzedaję, bo wolę Au Naturel.

Cena sklepowa: 25 zł

Moja cena: 15 zł







PALETKA JOKO
TRIO J350
(REZERWACJA)

Wyposażona w lusterko paletka zawierająca trzy satynowe cienie w kolorach chłodnego ciemnego brązu, chłodnego jasnego brązu i podszytego szarością beżu. Idealna do delikatnych, nienasyconych, dziennych makijaży. Polecam początkującym. Zużycie: około 5%, brak pacynki.

Sprzedaję, bo wolę Au Naturel.

Cena sklepowa: 23 zł

Moja cena: 13 zł








CIEŃ WYPIEKANY JOKO
UNO J310

Opalizujący na złoto różowy cień z serii Universe. Zużycie: symboliczne, ubytek praktycznie niewidoczny.

Sprzedaję, bo to jednak nie mój kolor.

Cena sklepowa: 20 zł

Moja cena: 10 zł






CIEŃ PRASOWANY INGLOT
MATTE 359

Idealnie matowy, dobrze kryjący cień w kolorze jasnego, słodkiego różu. Zużycie: symboliczne.

Sprzedaję, bo to jednak nie mój kolor.

Cena sklepowa: 20 zł

Moja cena: 10 zł






PALETKA DO STYLIZACJI BRWI ORIFLAME
EYEBROW KIT

Kasetka zawiera dwa brązowe cienie i wosk, wyposażona jest w lusterko i dwa podręczne pędzelki. Zużycie: w przypadku cieni symboliczne, w przypadku wosku około 10%.

To jest mój pierwszy kit do stylizacji brwi. Sprzedaję, bo przekonałam się, że moim brwiom brązy raczej nie służą, potrzebuję cienia popielatego.


Cena katalogowa: 33 zł

Moja cena: 20 zł






PĘDZELEK DO EYELINERA INGLOT
31T (SPRZEDANE)

Pędzelek do kresek o skośnie przyciętym, taklonowym włosiu. Użyty kilka razy, wyprany i zdezynfekowany.

Sprzedaję, bo wolę nieco cieńszy pędzelek Everyday Minerals.


Cena sklepowa: 23 zł


Moja cena: 13 zł







Pamiętajcie, że do cen, które zaproponowałam, trzeba doliczyć koszt wysyłki (6 zł za zwykły list polecony lub 7 zł za list polecony priorytetowy). Jeśli jesteście czymś zainteresowane, proszę o maila (cammie.blog@poczta.fm). Zapraszam!