beauty & lifestyle blog

poniedziałek, 11 marca 2013

Krok w dobrą stronę :)))

Witajcie! Jak Wam minął weekend? Mój był wspaniały. Ten tydzień zresztą też zaczyna się dobrze. Pewnie część z Was już o tym słyszała, ale i tak powtórzę, żeby nic nikomu nie umknęło. Od dziś, 11 marca, na terenie Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania / sprzedaży kosmetyków testowanych na zwierzętach



Zdjęcie: materiały promocyjne The Body Shop.



Sukces ten to efekt wieloletnich starań Cruelty Free International [KLIK]. Swój wkład podkreśla też marka The Body Shop, która jako pierwsza w branży kosmetycznej wspierała kampanię już od 1993 roku.

Odcinam się jak zwykle od marketingowego wymiaru nagłaśniania sprawy, wiem, że wiele z Was dostrzega w budowaniu wizerunku przez TBS drugie dno, ale fakt jest faktem, że dziś, 11 marca, kończy się ostatni z okresów przejściowych określonych w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 roku dotyczącym produktów kosmetycznych, co naprawdę jest gigantycznym krokiem w dobrą stronę. Dla dociekliwych wklejam linka to treści rozporządzenia KLIK, poczytajcie sobie, dzisiejsza data jest po prostu datą graniczną, kończącą pewien proces, odpowiednie przepisy wdrażane są już bowiem od kilku lat.


Mam nadzieję, że cieszy Was ta wiadomość, nawet jeśli postrzegacie ją jako narzędzie w rękach marketingowców.

Całuję Was i życzę udanego tygodnia,
buziaki,
Cammie.




czwartek, 7 marca 2013

To jest pyszne!

Na dzisiejszy wieczór przygotowałam dla Was mały przerywnik kulinarny. Wracam do odstawionego na chwilę na boczny tor tematu sposobów na zwiększanie ilości warzyw w codziennej diecie i przedstawiam mój ulubiony pomysł na smakowitą warzywną kolację

Taki wieczorny zielony posiłek przygotowuję sobie kilka razy w tygodniu. Chyba nigdy mi się to nie znudzi! Bazą najczęściej jest sałata masłowa, pomidor, ogórek i kukurydza, do których dodaję jakiś treściwszy, białkowy składnik. W zależności od tego, co znajdę w lodówce, bywa to albo chuda wędlina, albo jajko, tuńczyk, wędzony łosoś czy fasola (kiedyś także żółty ser, mozzarella lub feta, które teraz niestety znajdują się na liście produktów dla mnie zakazanych). Wszystko oczywiście w odpowiednich, nieprzesadzonych proporcjach. Na koniec skrapiam oliwą i przyprawiam ukochaną mieszanką ziół do sałatek Kamis. Czasami dorzucam też garść kiełków bądź kilka suszonych pomidorów. To jest pyszne!






Na zdjęciu widzicie moją typową porcję. Całkiem spora micha, prawda? Gwarantuję Wam jednak, że nie wstaniecie od stołu ociężałe. Jak dla mnie jest to idealny posiłek na wieczór, sycący, ale nie obciążający żołądka.

Taką sałatkę bardzo łatwo dostosować do własnych preferencji, chodzi tylko o to, żeby bazować na warzywach. Możliwości są nieograniczone! Sałatę możecie zamienić na szpinak czy rukolę, możecie wedle upodobań dodawać także cebulę, rzodkiewki, groszek, paprykę, co tam sobie wymyślicie. Tak jak wspominałam, szykuję sobie taką kolację kilka razy w tygodniu i w gruncie rzeczy za każdym razem improwizuję :)))


Zgłodniałam od tego pisania :DDD

Jak Wam się podoba moja wieczorna sałatka? I co dobrego macie dziś na kolację? 


Buziaki,
Cammie.



Przegapiłaś poprzedniego posta?
Gra o piaskowy O.P.I. Can't let go trwa!




środa, 6 marca 2013

Fiolet? Nie fiolet?

Nie znudził Wam się jeszcze piasek na paznokciach? Mam nadzieję, że nie, bo dziś mam zamiar pokazać Wam kolejny piaskowy lakier z kolekcji O.P.I. by Mariah Carey, tym razem fioletowy Can't let go.

Bardzo, bardzo trudno ująć ten kolor na zdjęciach. W rzeczywistości jaskrawo fioletowy, w obiektywie, niezależnie od ustawień, wygląda niestety niemalże na niebieski. Musicie mi jednak wierzyć, że Can't let go to wręcz elektrycznie fioletowa baza roziskrzona shimmerem i różowymi płatkami brokatu.






Przyznam, że mam problem z tym kolorem. Lubię fiolety, ale ten prezentuje się chyba za bardzo rockandrollowo jak na moje standardy ;)))






1. Dostępność - 1 (sieciowe perfumerie, internet ---> kupkosmetyk.pl).
2. Cena - 0 (42 zł, czyli sporo).
3. Kolor - 0 (fiolet nie tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać, w moim odczuciu trudny do noszenia, nieco przekombinowany).
4. Aplikacja - 1 (bardzo łatwa, jak w przypadku wszystkich zresztą piaskowców O.P.I.).
5. Pędzelek - 1 (komfortowy).
6. Krycie - 1 (standardowe).
7. Wysychanie - (błyskawiczne).
8. Współpraca z innymi preparatami (tu: Sally Hansen Miracle Cure) - 1 (bezproblemowa).
9. Trwałość - 1 (do czterech dni i to bez topu!).
10. Zmywanie - 1 (nieuciążliwe jak na taką fakturę lakieru, choć oczywiście bardziej czasochłonne niż przy tradycyjnych formułach).

Moja ocena: 8/10.


Choć świetnej jakości, nie jest to na pewno lakier dla każdego. Trudny, lubiący płatać niebieskie figle jaskrawy odcień fioletu może odstraszać. Bardzo rzuca się w oczy, mimo piaskowego, półmatowego wykończenia. Coś takiego trzeba umieć nosić. Ja chyba nie umiem ;))) Polecam dziewczynom lubiącym  na paznokciach ostry kolorystyczny akcent!

Aż dziwne, że dla tak zwariowanego koloru inspiracją była tak liryczna piosenka ... Posłuchajcie, Mariah Carey, Can't let go.






Buziaki,
Cammie.