No i po majówce. Pora wracać do rzeczywistości. Co powiecie na podsumowanie kwietnia? Tak na rozruch :)))

Spośród moich kwietniowych wpisów zdecydowanie największą popularnością cieszył się ten dotyczący promocji w drogeriach Rossmann i Natura i związanych z nimi moich planów zakupowych ---> KLIK. Szczerze mówiąc trochę mnie to zaskoczyło, bo jednak sporo podobnych postów pojawiło się na innych blogach i podejrzewałam, że raczej znudzone będziecie tematem. Tymczasem tysiące odsłon! Dziękuję. Sporym zainteresowaniem obdarzyłyście też wpis o mgiełce olejkowej Garnier Fructis, czyli moim kwietniowym kosmetycznym odkryciu ---> KLIK. Na wyróżnienie zasłużył też post o bananowej pielęgnacji włosów The Body Shop ---> KLIK. Spóźnialskich zapraszam do lektury!
Jeśli chodzi natomiast o moje własne internetowe ścieżki, to chciałabym odesłać Was do dwóch ciekawych linków, na jakie natknęłam się w kwietniu. Po pierwsze, gorąco zachęcam Was do odwiedzenia strony warsawrising.eu ---> KLIK! Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Poświęcona jest Powstaniu Warszawskiemu. Bardzo oryginalnie, pomysłowo zrobiona, funkcjonalnie zaprojektowana, no i rzetelna, dużo wiedzy, ale podanej w przystępny, graficzny sposób. Nie bez przyczyny nagrodzona została prestiżową nagrodą Webby Awards 2015, zyskując miano najlepszej strony internetowej na świecie. Koniecznie zajrzyjcie. Po drugie, zupełnie z innej beczki, chciałam zwrócić Waszą uwagę na artykuł na temat #kyliejennerchallenge, na jaki natknęłam się na lula.pl ---> KLIK. Czy tylko ja uważam, że ten trend jest idiotyczny? Myślę, że kiedyś napiszę o tym coś więcej.
A rozrywka? Przede wszystkim książki. Jak zwykle kwietniowym lekturom poświęciłam odrębnego posta, zainteresowanych odsyłam TUTAJ.
Wspominając o książkach, muszę przy okazji podrzucić Wam dwa kolejne linki. Być może zainteresuje Was fakt, że od wczoraj przez najbliższe dwa tygodnie na bookrage.org ---> KLIK, o której to inicjatywie pisałam Wam miesiąc temu, dostępny jest nowy pakiet ebooków ("Oblicza przyszłości" z sześcioma pozycjami nurtu science fiction). Pamiętajcie, jeśli zdecydujecie się na zakup, tylko od Was zależy, ile zapłacicie! Chciałabym też zwrócić Waszą uwagę na kolejne podobne przedsięwzięcie, openbooks.com ---> KLIK, tym razem dla zainteresowanych literaturą anglojęzyczną. W tym przypadku pobierając książkę, w ogóle nie ponosicie opłat, o wysokości zapłaty decydując dopiero po jej przeczytaniu. Fajnie, prawda? Ciekawy wywiad z autorem serwisu przeczytacie TUTAJ. Dajcie znać, co myślicie o takich rozwiązaniach. Moje podejście jest bardzo entuzjastyczne! Pakiet BookRage już kupiłam :)))
Oprócz książek, były także seriale, a jakże. Obejrzałam w końcu finałowy sezon Jak poznałem waszą matkę (sama nie wiem, czy ta historia właśnie tak powinna się skończyć? ... co sądzicie?), pomalutku oglądałam też sobie trzeci sezon House of cards (ciągle jeszcze parę odcinków przede mną), ale tak naprawdę kwiecień należał już do innego tasiemca. Za Waszą namową mój wybór padł na Grey's Anatomy, czyli Chirurgów. Jeśli się wciągnę (pewnie tak będzie :D), przede mną prawdziwy maraton, jedenaście sezonów i końca nie widać. Znacie, lubicie?
A rozrywka? Przede wszystkim książki. Jak zwykle kwietniowym lekturom poświęciłam odrębnego posta, zainteresowanych odsyłam TUTAJ.

Wspominając o książkach, muszę przy okazji podrzucić Wam dwa kolejne linki. Być może zainteresuje Was fakt, że od wczoraj przez najbliższe dwa tygodnie na bookrage.org ---> KLIK, o której to inicjatywie pisałam Wam miesiąc temu, dostępny jest nowy pakiet ebooków ("Oblicza przyszłości" z sześcioma pozycjami nurtu science fiction). Pamiętajcie, jeśli zdecydujecie się na zakup, tylko od Was zależy, ile zapłacicie! Chciałabym też zwrócić Waszą uwagę na kolejne podobne przedsięwzięcie, openbooks.com ---> KLIK, tym razem dla zainteresowanych literaturą anglojęzyczną. W tym przypadku pobierając książkę, w ogóle nie ponosicie opłat, o wysokości zapłaty decydując dopiero po jej przeczytaniu. Fajnie, prawda? Ciekawy wywiad z autorem serwisu przeczytacie TUTAJ. Dajcie znać, co myślicie o takich rozwiązaniach. Moje podejście jest bardzo entuzjastyczne! Pakiet BookRage już kupiłam :)))
Oprócz książek, były także seriale, a jakże. Obejrzałam w końcu finałowy sezon Jak poznałem waszą matkę (sama nie wiem, czy ta historia właśnie tak powinna się skończyć? ... co sądzicie?), pomalutku oglądałam też sobie trzeci sezon House of cards (ciągle jeszcze parę odcinków przede mną), ale tak naprawdę kwiecień należał już do innego tasiemca. Za Waszą namową mój wybór padł na Grey's Anatomy, czyli Chirurgów. Jeśli się wciągnę (pewnie tak będzie :D), przede mną prawdziwy maraton, jedenaście sezonów i końca nie widać. Znacie, lubicie?

Jak zwykle chciałabym pokazać Wam moje najciekawsze kosmetyczne zakupy ostatnich tygodni. O czym będziecie mogły poczytać za jakiś czas? Między innymi o dwóch bardzo dobrych, niezwykle skutecznie matujących, mineralnych pudrach Innisfree z normalizującym pracę gruczołów łojowych ekstraktem z mięty. Uwielbiam azjatyckie kosmetyki, co ja na to poradzę!

Mogłabym pokazać Wam w tym miejscu jeszcze moje promocyjne zakupy z Rossmanna, ale w gruncie rzeczy nie kupiłam nic ciekawego (wyłącznie rzeczy z listy, którą widziałyście TUTAJ). A skoro już jesteśmy przy kosmetykach azjatyckich, to z chęcią pochwalę się swoją kwietniową wygraną. Udało mi się zwyciężyć w konkursie organizowanym przez Skin79 Polska i zdobyć wspaniałą nagrodę w postaci Hot Pink Super Plus BB Cream, Complete CC Cream Correct, Pore Designing Minimizing Mask oraz Crystal Peeling Gel. BB krem znałam już wcześniej, reszta produktów to dla mnie nowość. Bez zbędnych ceregieli zdradzę, że wszystkie produkty są niesamowite. Będzie o czym pisać!

Jeśli chodzi o nowości, to słów kilka poświęcić muszę też JOYbox. To stosunkowo nowe na rynku pudełko z wyselekcjonowanymi kosmetykami i miniaturami. Od konkurencji różni się tym, że mamy wpływ na jego zawartość. O szczegółach możecie poczytać TUTAJ. Moje pudełko było prezentem od jego dystrybutorów, nie wiem więc, jak zamawianie wygląda w praktyce, w każdym razie w środku znalazłam kilka naprawdę ciekawych produktów.

Mojej córeczce też coś wpadło w oko. Wszystko, co różowe, jest najpiękniejsze na świecie :DDD Tak na marginesie, moja córka to najlepszy dowód na to, że dziewczyńska miłość do różu jest chyba wrodzona. Celowo i konsekwentnie nigdy jej na różowo nie ubieram, otaczam ją zupełnie innymi kolorami, a i tak przyszedł moment, że sama w pierwszym odruchu zawsze stawia właśnie na róż. Z naturą nie wygrasz :DDD Macie może podobne doświadczenia?

To już wszystko, o czym chciałam Wam napisać. Znalazłyście w tej garści uwag coś dla siebie? Jakiś poruszony dziś temat szczególnie przykuł Waszą uwagę? Jak zwykle czekam na Wasze komentarze, piszcie! Dajcie znać, jak minął Wam kwiecień.
Buziaki,
Cammie.