beauty & lifestyle blog
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 sierpnia 2012

Lepsze czasy ;)))

Muszę przyznać, że ostatnio miałam opory przed prezentowaniem Wam lakierów, bo moje dłonie były niestety w opłakanym stanie. Winowajcą jest wielkiej sławy odżywka do paznokci Eveline 8w1, która bije rekordy popularności i której skuteczność oceniana jest bardzo wysoko. W obliczu  zalewu pozytywnych recenzji ja również się jej nie oparłam, czego teraz gorzko żałuję. A chciałam tylko wzmocnić paznokcie ... 






W zasadzie mogłabym nic nie pisać, odsyłając Was po prostu do posta Mamy Stelli i Livii KLIK, bo generalnie mam bardzo podobne odczucia. Na początku wszystko pięknie, kuracja wydawała się przynosić pożądane efekty, ale z biegiem czasu to już tylko równia pochyła. Paznokcie nieoczekiwanie zaczęły się rozdwajać, łamać (co przy minimalnej ich długości, którą zwykle noszę, to naprawdę wyczyn!), a stan skórek wołał o pomstę do nieba, tak były powysuszane i pozadzierane. Odstawiłam więc i doprowadzam się do porządku. Bez odżywek. Na jakiś czas mam dość.

Jeśli macie z odżywką 8w1 jakieś doświadczenia, napiszcie, co o niej sądzicie.

Jako tako udało mi się te moje biedne dłonie wygładzić (choć poprzeczne bruzdy, jakich dorobiłam się na uwrażliwionych tą nieszczęsną odżywką paznokciach po rutynowym odsuwaniu skórek, zostały, widoczne są nawet na zdjęciu ...), dlatego dziś pokażę Wam mojego aktualnego ulubieńca. Misa nr PU04 Smokescreen, delikatny frostowy beż. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam, nie chcąc eksponować zniszczonych rąk i podkreślać tego jakimś intensywnym kolorem (choć kikusie czekają niecierpliwie i kuszą, kuszą, kuszą :DDD).









Mam ten lakier już chyba ze dwa lata, kupiłam go na transdesign.com korzystając z czyjegoś uprzejmego pośrednictwa. Obiektywnie jest bardzo ładny, ale miał pecha dotrzeć do mnie w okresie, kiedy popadłam w zachwyt nad kolorami mocnymi, zdecydowanymi. I tak sobie leżał, czekając na lepsze czasy. Aż się doczekał :)))


1. Dostępność - 0 (słaba, jak wspominałam konieczne zakupy za granicą, poprawcie mnie, jeśli się mylę).
2. Cena - 1 (aktualnie 3,75$, czyli około 12 zł, niewiele jak za 15 ml).
3. Kolor - 1 (Smokescreen określany jest jako shimmer champagne i jest to słuszne określenie).
4. Aplikacja - 0 (bardzo, bardzo wygodna, konsystencja lakieru jest rzadka i płynna, dzięki czemu można nanosić go na paznokcie cieniutkimi warstwami, ale frostowe wykończenie powoduje, że łatwo o widoczne pociągnięcia pędzelka, do malowania trzeba się więc przyłożyć).
5. Pędzelek - 1 (taki, jak lubię najbardziej, długi i wąski, precyzyjny i wygodny do manipulowania).
6. Krycie - 1 (ładnie wygląda już jedna warstwa, dająca jedynie subtelną poświatę, druga w pełni kryje).
7. Wysychanie - 1 (błyskawiczne).
8. Współpraca z innymi preparatami (tu: Kiko Gel Look Ultra Glossy Effect Top Coat) - 1 (ten duet jest genialny!).
9. Trwałość - 0 (cóż, taka sobie, znowu charakterystyczna cecha frostów, łatwo o otarcia końcówek i zarysowania).
10. Zmywanie - 1 (bajecznie proste).

Moja ocena: 7/10.



Moje kolejne zamówienie z transdesign jest właśnie w drodze (już chyba ze dwa miesiące ...) i w sumie żałuję, że tym razem nie zdecydowałam się na żaden kolor tej marki. Chociaż, zanim to pechowe zamówienie do mnie dotrze (bo dotrze, prawda? ...), może znowu gust mi się zmieni i taki lakierowy nabytek leżałby dwa lata, czekając na lepsze czasy ;)))


piątek, 23 lipca 2010

Kolorowy zawrót głowy

Malujecie paznokcie? Ja maluję. Nie jestem jednak zwariowaną na punkcie lakierów maniaczką, bezustannie poszukującą nowych kolorów i ozdób, tkwię raczej w lakierowym stonowanym konserwatyzmie ;))) Co dziwne, dotyczy to wyłącznie dłoni, na stopach pozwalam sobie na więcej. Ale konsekwentnie trzymam się z dala od tipsów i innych sztucznych wynalazków, najlepiej czuję się w wypielęgnowanymi, ale króciutkimi paznokciami. Na cudzych dłoniach intensywne kolory i zdobienia często mi się jednak podobają. Lato sprzyja lakierowym eksperymentom, co widać zresztą na ulicach. Ten sezon obfituje w oryginalne mięty, odważne szarości, ostre żółcie, nasycone czerwienie i fuksje. Drugim trendem, do którego zdecydowanie mi bliżej, są delikatne kolory dające na paznokciach naturalny efekt tzw. "mannequin hands". Zachęcam Was do odwiedzin Klubu Lakierowego, z pewnością znajdziecie tam mnóstwo inspiracji.

Zwykle kupowałam lakiery sugerując się kolorem, nie producentem, nie miałam do niedawna pojęcia o markach profesjonalnych. No ale stało się, dowiedziałam się, poczytałam, pooglądałam, zapragnęłam, zamówiłam :)))

Zamówienie poczyniłam na stronie www.transdesign.com, KLIK. Jest to sklep amerykański, realizujący zamówienia z Polski, jednak horrendalne i niczym nie uzasadnione koszty przesyłki spowodowały, że dołączyłam do zamówienia zbiorowego i za pośrednictwem Aniany (buźka!), potem Aljaki (buźka!), a na koniec Angel of Sadness (buźka!) dokonałam zakupu. Cała procedura była nieco skomplikowana i wymagała, jak widzicie, zaangażowania kilku osób, ale udało się i po kilku tygodniach nerwowego wyczekiwania mam swoje O.P.I., Orly, Essie i Misa :))) Mogę Wam zdradzić, że za sześć produktów zapłaciłam z przesyłką około 80 zł, tzn. naprawdę mało biorąc pod uwagę fakt, że w Sephorze pojedynczy lakier O.P.I. kosztuje 49 zł ...

Moje zamówienie:
- Orly, Cutique (Cutique & Stain Remover);



- Orly, Top 2 Bottom (Basecoat & Topcoat All-in-One);



- Orly, Sheer Nude (Orly, KLIK);



- O.P.I., At First Sight (O.P.I., KLIK);



- Essie, Ballet Slippers (Essie, KLIK);



- Misa, Smoker Screen (Misa, KLIK).



(Wszystkie powyższe zdjęcia pochodzą ze strony www.transdesign.com).

Jak widzicie, mój wybór padł na stonowane, naturalne kolory. Powoli wszystko testuję. Póki co, mogę pokazać Wam, jak na paznokciach prezentuje się At first sight O.P.I. I faktycznie, zauroczył mnie od pierwszego wejrzenia :))) To śliczny pudrowy róż podszyty odrobiną beżu, z satynowym wykończeniem. Dwie warstwy dają znakomite krycie. Popatrzcie na zdjęcia (robione w świetle dziennym, manicure dwudniowy):



Na razie nie mogę porządnie tych lakierów ocenić, za krótko mam z nimi do czynienia. Jeśli jednak interesuje Was szczegółowa recenzja któregoś z tych produktów, proszę, zostawcie info w komentarzach, z chęcią za jakiś czas się wypowiem.

A jakie paznokcie lubicie u siebie? Macie swoje ulubione marki, kolory? A może w ogóle ich nie malujecie? Piszcie!