Muszę przyznać, że ostatnio miałam opory przed prezentowaniem Wam lakierów, bo moje dłonie były niestety w opłakanym stanie. Winowajcą jest wielkiej sławy odżywka do paznokci Eveline 8w1, która bije rekordy popularności i której skuteczność oceniana jest bardzo wysoko. W obliczu zalewu pozytywnych recenzji ja również się jej nie oparłam, czego teraz gorzko żałuję. A chciałam tylko wzmocnić paznokcie ...
W zasadzie mogłabym nic nie pisać, odsyłając Was po prostu do posta Mamy Stelli i Livii KLIK, bo generalnie mam bardzo podobne odczucia. Na początku wszystko pięknie, kuracja wydawała się przynosić pożądane efekty, ale z biegiem czasu to już tylko równia pochyła. Paznokcie nieoczekiwanie zaczęły się rozdwajać, łamać (co przy minimalnej ich długości, którą zwykle noszę, to naprawdę wyczyn!), a stan skórek wołał o pomstę do nieba, tak były powysuszane i pozadzierane. Odstawiłam więc i doprowadzam się do porządku. Bez odżywek. Na jakiś czas mam dość.
Jeśli macie z odżywką 8w1 jakieś doświadczenia, napiszcie, co o niej sądzicie.
Jeśli macie z odżywką 8w1 jakieś doświadczenia, napiszcie, co o niej sądzicie.
Jako tako udało mi się te moje biedne dłonie wygładzić (choć poprzeczne bruzdy, jakich dorobiłam się na uwrażliwionych tą nieszczęsną odżywką paznokciach po rutynowym odsuwaniu skórek, zostały, widoczne są nawet na zdjęciu ...), dlatego dziś pokażę Wam mojego aktualnego ulubieńca. Misa nr PU04 Smokescreen, delikatny frostowy beż. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam, nie chcąc eksponować zniszczonych rąk i podkreślać tego jakimś intensywnym kolorem (choć kikusie czekają niecierpliwie i kuszą, kuszą, kuszą :DDD).
Mam ten lakier już chyba ze dwa lata, kupiłam go na transdesign.com korzystając z czyjegoś uprzejmego pośrednictwa. Obiektywnie jest bardzo ładny, ale miał pecha dotrzeć do mnie w okresie, kiedy popadłam w zachwyt nad kolorami mocnymi, zdecydowanymi. I tak sobie leżał, czekając na lepsze czasy. Aż się doczekał :)))
1. Dostępność - 0 (słaba, jak wspominałam konieczne zakupy za granicą, poprawcie mnie, jeśli się mylę).
2. Cena - 1 (aktualnie 3,75$, czyli około 12 zł, niewiele jak za 15 ml).
3. Kolor - 1 (Smokescreen określany jest jako shimmer champagne i jest to słuszne określenie).
4. Aplikacja - 0 (bardzo, bardzo wygodna, konsystencja lakieru jest rzadka i płynna, dzięki czemu można nanosić go na paznokcie cieniutkimi warstwami, ale frostowe wykończenie powoduje, że łatwo o widoczne pociągnięcia pędzelka, do malowania trzeba się więc przyłożyć).
5. Pędzelek - 1 (taki, jak lubię najbardziej, długi i wąski, precyzyjny i wygodny do manipulowania).
6. Krycie - 1 (ładnie wygląda już jedna warstwa, dająca jedynie subtelną poświatę, druga w pełni kryje).
7. Wysychanie - 1 (błyskawiczne).
8. Współpraca z innymi preparatami (tu: Kiko Gel Look Ultra Glossy Effect Top Coat) - 1 (ten duet jest genialny!).
9. Trwałość - 0 (cóż, taka sobie, znowu charakterystyczna cecha frostów, łatwo o otarcia końcówek i zarysowania).
10. Zmywanie - 1 (bajecznie proste).
Moja ocena: 7/10.
Moje kolejne zamówienie z transdesign jest właśnie w drodze (już chyba ze dwa miesiące ...) i w sumie żałuję, że tym razem nie zdecydowałam się na żaden kolor tej marki. Chociaż, zanim to pechowe zamówienie do mnie dotrze (bo dotrze, prawda? ...), może znowu gust mi się zmieni i taki lakierowy nabytek leżałby dwa lata, czekając na lepsze czasy ;)))









