beauty & lifestyle blog
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lutego 2013

Na zielonej trawce :DDD

Jak niewielkim nakładem pracy i kosztów zagospodarować donice po kwiatach, które wraz z końcem lata dokonały swego żywota? Wysiać trawę :))) Tym prostym sposobem zyskałam w mieszkaniu fajny, nieprzekombinowany i w sumie dość oryginalny zielony akcent w środku zimy. Bardzo mi się to spodobało ...












... szkoda tylko, że Wilusiowi też! Największą donicę po prostu sobie zaanektował, wylęgując się na mojej pięknej trawie, która oczywiście szybko stała się tylko wspomnieniem. Kotu to najwyraźniej nie przeszkadza, nadal to jego ulubione miejsce wypoczynku.



Wiluś na zielonej trawce :)))






A niech stracę, niech ma! 


Jak tam, dziewczyny, tęsknicie za wiosną? Poleżałoby się na trawie, co? :DDD


Buziaki,
przyjemnego wieczoru,
Cammie.




piątek, 22 czerwca 2012

Ale o co chodzi? ;)))

Witajcie! 

Nie uwierzycie, co się stało! Pani przyniosła coś do domu! Chyba małego kotka, słyszę, jak popiskuje. Pewności jednak nie mam. Przyglądam się bardzo uważnie, ale ogonka nie widzę ... Ani wąsów ... Ani futerka ...






Nie wiem, nie wiem ... Może wy mi podpowiecie, o co w tym wszystkim chodzi? Bo jestem trochę zazdrosny!

Pozdrawiam Was,

Pan Wiluś.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Taki zwyczaj ;)))

Witajcie!

Słyszałyście? Podobno dziś można spodziewać się oblania wodą! Że niby taki zwyczaj ...  Wcale nie chcę być mokry, brrrr! Takie atrakcje nie dla kotków. Na wszelki wypadek od rana pilnuję  ujęć wody. Niech się dzieje, co chce, żadnego kranu nie dam odkręcić!


Wszystko mam na oku! 


Umywalkę, ....






... wannę, ...






... całą łazienkę po prostu!






O rany! Przypomniało mi się, że w kuchni też istnieje pewne ryzyko! Muszę lecieć!

Pozdrawiam Was,
Pan Wiluś.




poniedziałek, 3 października 2011

W dobre ręce :)

Post dedykowany FF,
która w ostatnich tygodniach opiekowała się Wilusiem
i zdołała zawładnąć jego kocim sercem :)


Witajcie! Trochę mnie tu nie było. Ale wiecie, moja Pani chciała podróżować, a ja nie chciałem robić kłopotu. Spakowałem więc swoje kocie manatki i oddałem się w dobre ręce. O, jakie dobre! Przez moment rozważałem nawet, czy nie zostać w tych rękach na zawsze ;))) No ale ostatecznie, z lekkim ociąganiem, wróciłem.









Pomyślałem, że skoro już jestem, to wpadnę się przywitać. I raz jeszcze podziękować za troskliwą opiekę. FF, tęsknię!!! Wiem, że czytasz :)))

Pan Wiluś.

wtorek, 19 lipca 2011

Top secret ;)))

Moja Pani dostała wczoraj od Was reprymendę. Że się miga. Że nic zdradzić o sobie nie chce. Że niby taka tajemnicza jest. Guzik prawda! Przecież ja wiem o niej wszystko! I chętnie co nieco opowiem :)))

Siedem faktów o mojej Pani :)))

  1. Nie pamięta wzoru na objętość walca, ale obudzona w środku nocy potrafi wyrecytować "Redutę Ordona" :))) W całości!
  2. Nie wie, kim są Atomówki i Włatcy Móch, ale nie jest jej obcy Rumburak i Konik Garbusek ;)))
  3. Pamięta czasy, kiedy Mariusz Szczygieł (świetny, jak powtarza) nie był jeszcze "godnym następcą Ryszarda Kapuścińskiego", za to prowadził w pewnej telewizji (w polsajcie, jakby powiedziała jej babcia) talk show, w którym ludzie opowiadali przedziwne rzeczy. Często przy tym tłumacząc, co na to rodzina i sąsiedzi ;)))
  4. Pokaż jej swój księgozbiór, a powie ci, kim jesteś ;)))
  5. Kiedyś przez pół dnia stała w kolejce po autograf Jonathana Carrolla, który nadal przechowuje, choć się tego wstydzi ;)))
  6. Nic ją nie obchodzi, że baza programu avast została zaktualizowana!!!
  7. Nie lubi mówić o sobie. Ale to już wiecie!
Mam nadzieję, że nie wypaplałem za wiele :DDD W razie czego nie wydajcie mnie!

Pozdrawiam Was,

Pan Wiluś.





środa, 4 maja 2011

Ratunku! ;)))

Zostałem porwany! Z własnego domu, w biały dzień! Wszystko wydarzyło się już kilka tygodni temu, ale dopiero teraz udało mi się do Was napisać.

Tak trudno przyzwyczaić się do nowego ... Stałem się trochę nerwowy ... No i co? Wielkie rzeczy! Każdy by się bał. Ja na wszelki wypadek nie wychodzę z mojego kartonu. Nie i koniec! Ciasny, ale własny.






Sam go sobie znalazłem, dużo tu było różnych pudeł na samym początku. Ale od jakiegoś czasu znikają ... Jedno po drugim. Co będzie, jak moje pudełeczko też nagle zniknie? Wolę przypilnować.












W gruncie rzeczy nie jest mi tu źle. Także nie martwcie się, jakoś to będzie!


Pozdrawiam Was,

Pan Wiluś.

czwartek, 17 lutego 2011

Pan Wiluś ;)))

Jestem już duży. Wiem, bo Pani mi powiedziała. Podobno ma to jakiś związek z moją ostatnią wizytą u weterynarza. Hmmm, szczerze mówiąc nie za wiele pamiętam ... Nagle film mi się urwał, a potem dłuuuuugo dochodziłem do siebie ... Ale zniosłem to dzielnie i całkiem już wróciłem do formy.





Taaaaak, jestem już duży. Ale Pani na szczęście i tak nadal mówi do mnie "Kotku" ;)))

Pozdrawiam Was,
Pan Wiluś :)))

piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt!

W oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę, której w oknie wypatruje Wiluś, składam Wam życzenia świąteczne i żegnam się na kilka dni :) Odpoczywajcie, oddawajcie się temu, co lubicie najbardziej i bezpiecznie wracajcie ze świątecznych wojaży. Czego i sobie życzę :) Do zobaczenia!

niedziela, 5 grudnia 2010

Wielkie serce :)))

Wiluś w osobliwy sposób wyraża uczucia ...

Budzę się, nie wiadomo dlaczego obolała i połamana, i co znajduję w łóżku?

Podnoszę kołdrę i proszę, zmaltretowana do granic możliwości jego ulubiona szara myszka, przyniósł mi do łóżka w nocy :)))



Układam poduszkę, a pod spodem co? Jest i biała myszka, a przecież zgubiła się trzy dni temu! Znalazł, przyniósł do łóżka :)))



No to mamy mysi komplet ...



Ale to nie koniec, spośród fałd prześcieradła coś połyskuje! Nie do wiary, mój kolczyk!!! Wygrzebał z pudełeczka i przyniósł :))) Żeby się nie zgubił oczywiście ;DDD



Zaczynam rozumieć, dlaczego wszystko mnie boli ... A ten huncwot przeciąga się rozkosznie i najwyraźniej czeka na nagrodę! :)))



Tak sobie myślę, że na szczęście nie przyszło mu do głowy dzielić się ze mną swoimi smakołykami. Głupio byłoby obudzić się z kocią karmą pod poduszką ;)))

poniedziałek, 29 listopada 2010

Koci król internetu ;)))

Znacie filmy z serii Simon's Cat? Założę się, że znacie :))) Ja do niedawna nie znałam i byłam chyba ostatnią osobą, która nie słyszała o równie sprytnym, co żarłocznym kocie Simona, który podbija You Tube już od kilku lat ;)))

Oto jego kocie możliwości KLIK :DDD

Łatwo znaleźć się pod urokiem tego futrzaka i poczucia humoru autora filmów, Simona Tofielda, angielskiego rysownika i reżysera :))) Doprawdy nie wiem, jak się uchowałam, nie natykając się na jego prace w sieci, bo pod marką "Simon's Cat" kryje się teraz cały przemysł. Jak nie wierzycie, odwiedźcie tę stronę KLIK. Książki, kalendarze, notatniki, pocztówki, zabawki, zestawy upominkowe, wysyłka na cały świat :)))

Wydawnictwa związane z kotem Simona opublikowano już w 27 krajach i wszędzie stawały się bestsellerami. Szaleństwo dotarło właśnie do Polski. A ja mu uległam :) Patrzcie :))) Charakterystyczna dla całej serii soczysta czerwień, mnóstwo zabawnych, narysowanych prostą kreską obrazków, złote kocie myśli, dużo miejsca na notatki, twarda oprawa i świetny papier, czyli kalendarz na nadchodzący 2011 rok :DDD













Jak widzicie, przyszły rok spędzę w towarzystwie kociego króla internetu ;)))

sobota, 27 listopada 2010

Pan Kotek był chory ...

... i dostawał zastrzyki w swój puchaty koci zadek ;) Już przy pierwszej wizycie u weterynarza uznał, że nie interesuje go ta znajomość, a seria brutalnych ukłuć to nic innego jak bezceremonialne naruszenie jego godności. Kiedy nadszedł termin kolejnej wizyty, stanowczo odmówił więc wejścia do transportera, a tym samym wyjścia z domu. Nie i koniec! Podrapać Panią w samoobronie aż po łokcie? Nie ma sprawy! Drzeć się jak opętany? Nie ma problemu! Wyłamać drzwiczki od transportera? Co to dla takiego kota jak on! W końcu siłą został do niego upchnięty i powieziony do tej jaskini zła, do tej, pffffffff, na psa urok, lecznicy ;)

Lista strat jest długa: moje podrapane ręce, nadszarpnięty spokój i połamany transporter. Ale za to po stronie zysków - zdrowie Wilusia. Choć po każdym zastrzyku baaardzo się dąsał. Najwyraźniej brzydzi się przemocą :DDD

czwartek, 21 października 2010

Życie według Wilusia :)

Trudne jest życie kota, oj trudne. Wstawać trzeba już o czwartej nad ranem, bo przecież każdy kotek wie, że to najlepsza pora na mruczenie i przytulanie. Trącam więc łapką po nosie moją Panią, ale nie jest łatwo ją dobudzić. Najlepiej po niej poskakać, to od razu działa, ale wtedy z przytulania nici, bo z hukiem wylatuję z łóżka. Nieważne, w końcu serce i tak jej mięknie :)

Zaczynam więc dzień pracowicie o czwartej rano. Później to mnie serce mięknie i przestaję mruczeć, żeby Pani sobie jednak pospała. Jak jest niewyspana, to jest zła. Niech więc trochę sobie pośpi. Ja i tak będę już czekał, kiedy wstanie. Muszę dopilnować, żeby się dokładnie umyła, ładnie uczesała i umalowała. Nie odstępuję jej w łazience na krok, bo kto wie, jakby wyglądała pozostawiona bez mojego kociego nadzoru. Kiedy się ubiera, robię sobie krótką przerwę na śniadanie, ale i tak zerkam na nią kątem oka. Potem ona wychodzi i cały dom zostaje na mojej kociej głowie. Pilnuję przede wszystkim pralki, bo bardzo ją lubię i byłoby mi przykro, gdyby coś jej się stało. Wskakuję więc na nią, kładę się i czuwam. Wcale nie śpię, naprawdę! Ziewam i przeciągam się tylko dla niepoznaki, kiedy Pani wraca do domu. Po co ma się martwić, że tak ciężko pracuję?

Zjadam grzecznie obiad i pora wypełniać kolejne obowiązki kota. Muszę trochę poskakać, pobiegać, pouganiać się za piłeczką, zapolować na myszkę, poszarpać różne sznureczki, pohuśtać się na firanie i takie tam. Kupa roboty! No ale muszę, przecież wiem, jak Pani lubi się ze mną bawić. Nie mogę jej zawieść.

Wieczorem jestem bardzo zmęczony i naprawdę zasypiam, już nie udaję. Bo wiecie, taki kot jak ja ma swoją wytrzymałość, po prostu padam z nóg. Najczęściej padam z tych nóg na kanapie, obok mojej Pani, bo wtedy jest szansa, że za swoje całodzienne wysiłki zostanę nagrodzony posmyraniem za uchem. Zatem padam z nóg i śpię. Przecież już o czwartej rano trzeba wstawać!

Pozdrawiam Was, Wiluś :)))

poniedziałek, 13 września 2010