beauty & lifestyle blog
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mydlarnia Hebe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mydlarnia Hebe. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lipca 2011

Lojalnie ostrzegam ;)))

Post ten dedykuję Annieee, dzięki której dowiedziałam się o Balm Balm i która pośredniczyła w zakupie, organizując wspólne zamówienie.


Zapowiedziałam jakiś czas temu, że szykuję recenzje kilku kremów. I strasznie przy tym narzekałam, pamiętacie? :D W sumie na wyrost, bo o kremie, o jakim chcę Wam dziś opowiedzieć, mogę mówić wyłącznie w superlatywach. Podbił moje serce i nie mam do jego jakości żadnych zastrzeżeń, mogę z czystym sumieniem go polecać. Co też niniejszym czynię :))) Dziewczyny, przedstawiam moje odkrycie sprzed kilku miesięcy, wielofunkcyjny balsam do twarzy z wyciągiem z drzewa herbacianego Balm Balm :)))



(Zdjęcie: www.balmbalm.com)



Balm Balm to brytyjska marka kosmetyczna produkująca kosmetyki w 100% naturalne i organiczne. Dowiedziałam się o niej przez przypadek, od słowa do słowa w czasie zwykłych babskich pogaduszek. Wiecie, jak to jest ;) Zaciekawiła mnie na tyle, że postanowiłam kupić coś na próbę. Padło na balsam herbaciany (35 złotych w Mydlarni HEBE).

Co mnie skusiło? Same poczytajcie :)

Wielofunkcyjny balsam do twarzy Balm Balm z wyciągiem z drzewa herbacianego świetnie sprawdza się jako balsam do twarzy do każdego typu cery. Dzięki antybakteryjnym właściwościom wyciągu z drzewa herbacianego pomaga w walce z niedoskonałościami skóry. Zrobiony wyłącznie z naturalnych składników, 100% organiczny, nie zawiera żadnych, nawet najmniejszych ilości konserwantów (ani sztucznych, ani pochodzenia naturalnego) i syntetycznych dodatków. Wszystkie składniki, z których został wytworzony pochodzą z upraw ekologicznych.

Z uwagi na fakt, że kosmetyki Balm Balm nie zawierają żadnych konserwantów (nawet tych pochodzenia naturalnego) ich konsystencja jest raczej maślana, nie kremowa. Ma to związek z tym, iż nie zawierają wody, dzięki czemu zbędne są konserwanty.

Stosowanie
Nanieść odpowiednią ilość na koniuszki palców i nałożyć na odpowiednią część ciała - twarz, usta, łokcie, dłonie czy stopy.

Skład
butyrospermum parkii (shea butter), helianthus annuus (sunflower oil), tea tree essential oil, cera alba (beeswax), calendula officinalis (calendula oil), simmondsia chinensis (jojoba oil).

Porady i wskazówki Balm Balm:


Skórki

Nałóż niewielką ilość Balm Balm na skórki oraz paznokcie. Poczekaj kilka minut, a następnie odsuń je patyczkiem. Balm Balm zmiękczy skórki oraz odżywi paznokcie.

Brwi
Bywają potargane i niesforne? Doprowadź je do porządku odrobiną Balm Balm - w tej roli sprawdzi się także do włosów.

Rzęsy i oczy
Wypróbuj balsam Balm Balm jako odżywkę do rzęs lub krem pod oczy, który odżywi skórę kiedy ty będziesz spać.

Szorstka i popękana skóra na piętach i łokciach
Cały dzień na nogach? Łokcie oparte cały dzień o biurko? Rezultatem jest szorstka i popękana skóra na łokciach i piętach ..., której stan jest wiele mówi na temat naszego wieku. Wcieraj w te miejsca regularnie Balm Balm i zobacz różnicę po kilku dniach.


Jak tu się nie skusić? Po prostu balsam wszystkorobiący i wszystkomający ;))) Ale i tak z wszystkich funkcji Balm Balm mnie interesuje głównie ta podstawowa - pielęgnacja twarzy.

Ustalmy od razu jedno. To nie jest typowy krem. To raczej, hmmm ..., sama nie wiem, maść? Może to i dobre określenie, bo Balm Balm jest treściwy i tłusty. Kompletnie nie nadaje się na dzień, z pewnością nie sprawdzi się pod makijażem, ale nałożony na noc zdziała cuda. Ukoi podrażnienia, złagodzi stany zapalne. I właśnie dzięki temu tak go polubiłam. Jak tylko widzę, że cera jest w gorszej kondycji, wieczorem aplikuję Balm Balm i rano jest dużo lepiej. Z pewnością jest to zasługa olejku z drzewa herbacianego w składzie, które słynie ze swoich właściwości antybakteryjnych. Działa!






Oprócz balsamu herbacianego dostępny jest także różany i bezzapachowy, ale balsamy to tylko część oferty Balm Balm, pełną możecie zobaczyć TUTAJ. Uwaga! Kliknięcie grozi zakupami! ;))) Lojalnie ostrzegam :DDD

wtorek, 28 września 2010

Syryjski skarb

Lepsze jest wrogiem dobrego. Po co na siłę poprawiać, modyfikować, udziwniać, skoro coś sprawdza się od tysięcy lat? Nieskomplikowana, tradycyjna receptura i naturalne, proste składniki to gwarancja sukcesu. O czym mowa? O mydle z Aleppo.

Mydło z Aleppo uchodzi za najstarsze mydło w kostce świata. Wytwarzane jest nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat w syryjskim mieście Aleppo, od którego wzięło swoją nazwę (aleppo, alep).

Aleppo to obecnie drugie co do wielkości miasto w Syrii. W ciągu wieków przechodziło z rąk do rąk (Rzymianie, Persowie, Arabowie, Turcy, epizod z mandatem francuskim, a i tak na pewno coś pominęłam ...), będąc łakomym kąskiem ze względu na swoje atrakcyjne położenie na styku pradawnych szlaków handlowych łączących Azję i Europę. Ta dogodna lokalizacja pozwoliła miastu rozwijać się nie tylko jako znane i ważne centrum handlu, ale także jako ośrodek nauki i kultury.




(Zdjęcia: www.homsonline.pl)



I właśnie w tym mieście o jakże bogatej i skomplikowanej historii, od dwóch tysiącleci pielęgnuje się tradycję ręcznego wytwarzania mydła.

Na czym polega jego niezwykłość? Właśnie na tym, jak jest zwykłe :) Naturalne, łagodne, przyjazne skórze. Tajemnicą receptury jest olej laurowy, nadający mydłu aleppo wyróżniających je właściwości regenerujących i ochronnych. Stężenie oleju laurowego może być różne, im jest wyższe, tym mydło szlachetniejsze. Doskonałym uzupełnieniem lauru jest kojąca, odżywcza oliwa. Konieczna jest też oczywiście soda i woda. I tyle. Minimalny skład, maksymalna korzyść dla skóry. Żadnych barwników, żadnych sztucznych konserwantów.

Mydło aleppo nadal wytwarzane jest tak samo jak przed wiekami. Oliwa mieszana jest z sodą, masa jest podgrzewana do wysokiej temperatury, doświadczone oko wie, w którym momencie dodać cennego oleju laurowego. Płynne, gorące mydło wylewane jest z kotłów i zastyga. Ogromne mydlane bloki krojone są potem na kształtne kostki zdobione charakterystyczną dla aleppo pieczęcią. Kostki schną wiele miesięcy, ciemniejąc i twardniejąc z wierzchu.




(Obrazek: www.kaleero.ch)



Używam aleppo od kilku tygodni. Jest bardzo wydajne, odkroiłam z kostki malutki kawałeczek, który ciągle jeszcze mi służy. Myję nim twarz, rano po prostu odświeżając się po nocy, a wieczorem zmywając makijaż. Sprawdza się znakomicie. Łagodnie oczyszcza, nie wysusza. Przyjemnie, choć dość charakterystycznie pachnie. Kupiłam je w internetowej Mydlarni Hebe KLIK. Zdecydowałam się na wersję o maksymalnym stężeniu oleju laurowego, pokładając nadzieje w jego antyseptycznych właściwościach.















Nie jest to tanie mydło, bo kostka o wadze 150 g kosztowała mnie 40 zł. Biorąc jednak pod uwagę jego wydajność, myślę, że warto zaakceptować tę cenę. Poza tym, czyż płacimy tylko za mydło? Razem z tą kostką kupujemy dwa tysiące lat tradycji :)))