beauty & lifestyle blog
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scottish Fine Soaps. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scottish Fine Soaps. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

Nie najgorzej, czyli wrześniowy ShinyBox

Skoro wrześniowy ShinyBox wbrew moim oczekiwaniom i tak do mnie dotarł, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprezentować Wam jego zawartość. I muszę przyznać, że robię to z przyjemnością, bo pudełko wydaje mi się całkiem atrakcyjne. Powinno zadowolić i miłośniczki pielęgnacji, i wielbicielki makijażu.


Co zatem znalazło się w środku? 


TONI & GUY
Shine Gloss Serum

SCOTTISH FINE SOAPS
mleczko do ciała

PHENOME
szampon do włosów przywracający równowagę skóry głowy

GLAZEL
kredka do oczu

PAESE
róż z olejem arganowym

Dla porządku dodam jeszcze, że do pudełka dołączona była też próbeczka Bio Serum Skin Archi-Tec Dermo Pharma oraz ulotka marki Bioperla dająca 10% zniżki na zakupy w sklepie internetowym. 


Szczegółowo o zawartości wrześniowego pudełka możecie poczytać TUTAJ.






Ucieszyło mnie to, że w pudełku znalazły się marki, które nie są dla mnie dostępne na wyciągnięcie ręki. I nie chodzi nawet o półkę cenową, bo najdroższy produkt w pełnym wymiarze kosztuje raptem 75 zł, ale o to, że trudno je znaleźć w pierwszym lepszym sklepie. Po raz pierwszy mam w rękach kosmetyki Glazel i Paese (oba pełnowymiarowe!), z Phenome, Scottish Fine Soaps i Toni&Guy miałam już co prawda styczność, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że znam asortyment tych marek na wylot. Także jeśli chodzi o aspekt poznawczy, to mój głód nowości został we wrześniu zaspokojony.

Najsłabszym punktem wydaje mi się serum Toni&Guy, ale nie względu na jakość produktu, bo do niej odnieść się jeszcze nie mogę, tylko fakt, że w sierpniu ShinyBox proponował produkt z tej samej kategorii. Miesiąc po miesiącu można poczuć lekki przesyt.

Najbardziej spodobała mi się kolorówka, zwłaszcza czarna kredka do oczu z aplikatorem Glazel. Róż Paese ucieszyłby mnie pewnie bardziej, gdyby trafił mi się kolor lepiej pasujący do mojej karnacji. Odcień nr 41, który dostałam, będzie chyba dla mnie nieco za ciepły.


Tak to właśnie wygląda. Nie najgorzej, prawda? Jak myślicie?

Buziaki,
Cammie.





poniedziałek, 28 stycznia 2013

Gagatki ;)))

Chcę szybko ten duet opisać i jeszcze szybciej o nim zapomnieć. Szampon i odżywka Poetica ze Scottish Fine Soaps.








Poetica to niezwykle zmysłowa kolekcja, która łączy w sobie zapach owoców, kwiatów i przypraw, co razem tworzy luksusowy zapach, który przeniesie Cię z dala od stresów i napięć współczesnego życia w świat prostych przyjemności. 




Kiedy wspomniałam Wam, że produkty te trafiły w moje ręce (za co dziękuję kosmetykomanii KLIK), przyznając, że o Scottish Fine Soaps pierwsze słyszę, uprzedzałyście mnie, że powinnam nastawiać się na wspaniałe doznania. Marka słynie podobno z pięknych zapachów, jakimi wyróżniają się jej kosmetyki. I rzeczywiście, seria Poetica, z którą miałam okazję częściowo się zapoznać, pachnie niezwykle, zapachem wręcz perfumeryjnym, bardzo złożonym i bardzo intensywnym. Dla mnie osobiście aż za bardzo intensywnym. No ale to oczywiście kwestia gustu, zapach sam w sobie jest ładny, rzeczywiście można uznać, że luksusowy, jak życzyłby sobie tego producent. Problem w tym, że to, co miało być największym atutem, czyli oryginalny zapach, stało się niestety gwoździem do trumny. Nie wiem, co to za tajemniczy Parfum na końcu składu i szamponu, i odżywki, ale jedno jest pewne - w życiu tak się nie drapałam, jak po zastosowaniu tego pachnącego duetu. W formułach nie widzę nic więcej, co mogłoby mnie aż tak podrażnić. Także naprawdę dobrze, że dostałam zaledwie 40-mililitrowe miniatury, bo z produktów o większej pojemności i tak nie zrobiłabym użytku. Po trzech zastosowaniach poddałam się, nabierając pewności, że uporczywy świąd skóry głowy to sprawka tych dwóch pachnących gagatków.

Widzę, że na stronie kosmetykomanii szampony i odżywki Poetica i tak nie są aktualnie dostępne. Seria oczywiście składa się z wielu innych produktów, jeśli macie ochotę, możecie przyjrzeć im się TUTAJ. Ja jednak przyznaję, że po tej przykrej przygodzie nawet nie mam ochoty sięgać po resztę tej linii. Za to jak zwykle zainteresowały mnie mydełka. Nie byłabym sobą, gdybym ich nie wypatrzyła :DDD






Także Scottish Fine Soaps nie przekreślam, zachowuję raczej daleko idącą ostrożność, na poważnie rozważając, czy nie dać kiedyś szansy mydłom tej marki. Szalenie mi się podobają!


Miałyście do czynienia z tą szkocką marką? Jak wrażenia? Ciekawa jestem zwłaszcza, co sądzicie o mydełkach. 

Możecie się też poskarżyć, o ile nie obce jest Wam moje niedawne doświadczenie ze swędzącą głową. Jaki szampon zalazł Wam za skórę?


Całuję, 
miłego wieczoru,
Cammie.



P.S. Macie ochotę na posta herbacianego? Zrobiłam niedawno fajne zakupy w godnym polecenia sklepie :)))



środa, 5 grudnia 2012

Co nowego?

Od razu uprzedzam, będzie dużo zdjęć! Koniecznie chcę Wam pokazać, co trafiło do mnie w ramach współpracy, jaką ostatnio zdecydowałam się nawiązać z drogerią Kosmetykomania.pl. Skusiła mnie dostępność produktów, których na próżno szukać w naszych rodzimych sklepach stacjonarnych. Tym sposobem i ja, i Wy, będziemy mogły poznać bliżej asortyment takich marek jak Sleek, MeMeMe, czy W7



Gotowe? No to zaczynamy :)))



Sleek
Blush
Rose Gold









Sleek
Base Duo Kit 
Moisturising Foundation with SPF 15 & Pressed Powder
Linen









MeMeMe
Blush Me!
Coral









MeMeMe
Long Wear Satin Lip Cream
Anglaea






MeMeMe
Nail Collection
Long Lasting Gloss
nr 59 Refined






W7
Prime Magic
Camera Ready Face Primer






Scottish Fine Soaps
Poetica
szampon i odżywka






Beauty Face
Mooya
Maska + Serum Organic Duo Activ Treatment
Witaminy Młodości






Jak widzicie, sporo tego. Mam nadzieję, że niebawem będę miała dla Was same entuzjastyczne recenzje. A tymczasem mam niespodziankę! Co takiego? Dziś nie zdradzę. Koniecznie zajrzyjcie jutro! 






Serdecznie zapraszam!

Buziaki, 
Cammie.