beauty & lifestyle blog
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 kwietnia 2011

Być jak Coco :)

Miałam szczęście zdobyć jedną z nagród w urodzinowym rozdaniu Sabbath (jeśli nie znacie jej pachnącego bloga, zajrzyjcie koniecznie na Sabbath of Senses KLIK). W moje ręce trafiła miniatura odświeżonej wersji legendarnych perfum - Chanel No 5 Eau Premiere.


Czy jest ktoś, kto o Chanel No 5 nie słyszał?












(Zdjęcia: Coppermine Photo Gallery, www.audrey-tautou.org)



No 5 to sztandarowy zapach domu Chanel, towarzyszy kobietom od niemal stu lat. Można go nie lubić, ale nie można zapomnieć, że uchodzi za synonim klasyki i elegancji. Do dziś wzbudza emocje i działa na wyobraźnię.

Chanel No 5 Eau Premiere to wariacja klasycznej Piątki. Lżejsza, choć równie zmysłowa. Nowoczesna, na miarę czasów.



















Dzisiejszy post to doskonała okazja, żeby spróbować zachęcić Was do lektury książki o niezwykłym życiu Gabrielle "Coco" Chanel, "Coco" autorstwa Cristiny Sanchez - Andrade, która odsłania wiele twarzy znanej projektantki, przedstawiając historię jej zawodowego sukcesu i osobistego upadku.









Coco Chanel, kobieta niezależna. Odważna, łamiąca stereotypy. Wzbudzająca podziw. Zawsze elegancka. I pachnąca No 5. Bo No 5 to zapach stworzony właśnie dla takich kobiet. Niezależnych, odważnych i eleganckich. W dodatku, jak słyszałam, jedna jego kropla wystarczy za całą piżamę ;))) Dziś w nocy sprawdzę.



poniedziałek, 29 listopada 2010

Koci król internetu ;)))

Znacie filmy z serii Simon's Cat? Założę się, że znacie :))) Ja do niedawna nie znałam i byłam chyba ostatnią osobą, która nie słyszała o równie sprytnym, co żarłocznym kocie Simona, który podbija You Tube już od kilku lat ;)))

Oto jego kocie możliwości KLIK :DDD

Łatwo znaleźć się pod urokiem tego futrzaka i poczucia humoru autora filmów, Simona Tofielda, angielskiego rysownika i reżysera :))) Doprawdy nie wiem, jak się uchowałam, nie natykając się na jego prace w sieci, bo pod marką "Simon's Cat" kryje się teraz cały przemysł. Jak nie wierzycie, odwiedźcie tę stronę KLIK. Książki, kalendarze, notatniki, pocztówki, zabawki, zestawy upominkowe, wysyłka na cały świat :)))

Wydawnictwa związane z kotem Simona opublikowano już w 27 krajach i wszędzie stawały się bestsellerami. Szaleństwo dotarło właśnie do Polski. A ja mu uległam :) Patrzcie :))) Charakterystyczna dla całej serii soczysta czerwień, mnóstwo zabawnych, narysowanych prostą kreską obrazków, złote kocie myśli, dużo miejsca na notatki, twarda oprawa i świetny papier, czyli kalendarz na nadchodzący 2011 rok :DDD













Jak widzicie, przyszły rok spędzę w towarzystwie kociego króla internetu ;)))

wtorek, 19 października 2010

Freespirit

Jaki macie obraz przed oczami, kiedy rozmyślacie o dalekiej podróży? Dwutygodniowe wczasy all inclusive z wszelkimi wygodami, czy wielomiesięczną wyprawę z plecakiem?

Zazdroszczę ludziom, których coś tak gna, że podróżowanie staje się sensem ich życia, dla których "droga" to stan ducha, wyzwanie i przygoda, a zwykła codzienna egzystencja to kierat, stagnacja i śmiertelna nuda. Nie każdego stać na oderwanie się od wszystkiego - rodziny, przyjaciół, domu i wygodnego łóżka, pracy, kredytów, rozmaitych zobowiązań. Mnie nie stać, chyba jestem tchórzem. Choć wyobrażam sobie czasami, jakby to było w dalekiej Australii na przykład. Ale jakoś nie robię nic, żeby tam pojechać. A przecież są osoby, które po prostu pakują się i jadą.

O Kindze Choszcz po raz pierwszy usłyszałam w jakimś telewizyjnym reportażu. Jej matka opowiadała o Malaice, afrykańskiej dziewczynce, którą Kinga uchroniła od niewolniczej pracy, po prostu ją wykupując w czasie jednej ze swoich podróży, zapewniając bezpieczeństwo, edukację i tak potrzebną każdemu dziecku bliskość. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to była jej ostatnia podróż ... Ale sprawa Malaiki wydała mi się na tyle ciekawa, że zaczęłam penetrować internet. Tak znalazłam stronę kingafreespirit.pl KLIK, na której Kinga zamieszczała relację ze swojej afrykańskiej wyprawy. I po nitce do kłębka poznałam całą jej niezwykłą historię.




(Zdjęcie: www.kingafreespirit.pl)



Kinga wyruszyła z paszportem w kieszeni i jednym plecakiem w podróż po Czarnym Lądzie. Samotnie. Autostopem. Przeżyła mnóstwo przygód, poznała fantastycznych ludzi, spełniła kilka swoich marzeń, przyczyniła się do spełnienia cudzych, doznała morza uprzejmości, życzliwości i bezinteresownej pomocy. Zdana tylko na siebie, wierząc w ludzi i ich dobre serca, przemierzyła Maroko, Mauretanię, Mali, Burkina Faso, Nigerię, Gambię, Senegal, Gwineę Bissau, Gwineę, Sierra Leone, Liberię, Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghanę. Podróż wcale w Ghanie nie miała się skończyć. Ale się skończyła. Kinga zapadła na malarię. Śmiertelną.

Jej pamiętniki z podróży odczytano i wydano. Zachęcam do lektury książki "Moja Afryka".





(Obrazek: www.fundacjafreespirit.pl)



Książkę wydał Wojciech Cejrowski w serii Biblioteka Poznaj Świat. Dla czytających literaturę podróżniczą jest to dobra rekomendacja. Książa jest piękna, kolorowa, pełna niesamowitych zdjęć.



















Afrykańska wyprawa była dla Kingi podróżą ostatnią, ale nie pierwszą. Wcześniej, w towarzystwie Radosława Siudy, Chopina, przez pięć lat podróżowała dookoła świata ("Prowadził nas los", autostopem w świat KLIK). Dziś z pamięcią o niej i w zgodzie z jej życiową filozofią działa powołana po jej śmierci Fundacja Freespirit KLIK.

Kinga, Freespirit, Wolny Duch. R.I.P.


EDIT:



piątek, 13 sierpnia 2010

Komisarz Popielski na tropie :)

Skoro już obracamy się od jakiegoś czasu we lwowskich klimatach, chciałam przedstawić Wam postać ściśle z tym miastem związaną. Panie, Panowie, komisarz Edward Popielski!

Popielski to bohater nowej serii kryminałów autorstwa Marka Krajewskiego (zapraszam na jego stronę, www.marek-krajewski.pl, KLIK). Kto zetknął się z tym autorem wcześniej, zna zapewne Eberharda Mocka, penetrującego mroczny półświatek międzywojennego Breslau. Otóż Mock, w związku z pewną kryminalną sprawą, w "Głowie Minotaura" spotyka na swej drodze kolegę po fachu ze Lwowa, kolegę równie charakterystycznego, choć zupełnie innego niż on sam. Postać Popielskiego jest więc wprowadzona do twórczości Krajewskiego w sposób płynny i ściśle powiązany z perypetiami Mocka. Niedawno ukazała się pierwsza część nowej serii, powieść "Erynie", w której to Popielski gra już pierwsze skrzypce, a akcja przeniesiona została z miasta Mocka, Wrocławia, do miasta Popielskiego, Lwowa.




(www.znak.com.pl)




Erynie

Lwów, maj 1939 roku. W strasznych męczarniach ginie mały chłopiec. Wieść o rytualnym mordzie dokonanym przez Żydów obiega miasto. Wybucha panika. Czyje dziecko będzie następne? Wszyscy liczą na komisarza Edwarda Popielskiego. Jednak komisarz nie chce poprowadzić sprawy. Nie tym razem.

Widmo zbliżającej się wojny i paraliżujący strach rządzą Lwowem, tylko jego przestępczy świat wciąż żyje według starych reguł. Każdy zna tu Popielskiego, który działa wyłącznie nocą. Nikt nie chce mu się narazić.

Miasto przesiąknięte zbrodnią przesłonił cień Erynii, bogiń zemsty.



Powiem tyle - Krajewski jak zwykle stanął na wysokości zadania. Treść jest dopracowana w każdym szczególe, akcja toczy się wartko, historia wciąga. Abstrahując od samej zagadki kryminalnej i jej zaskakującego rozwiązania, koniecznie trzeba podkreślić łatwość, z jaką autor odtworzył klimat i język dawnego Lwowa. Gorąco Was namawiam do lektury!








Na koniec pochwalę się tylko, że jakiś czas temu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu autorskim Marka Krajewskiego. I powiem Wam, że to naprawdę łebski facet, inteligentna bestia. W dodatku niezwykle kontaktowy, zdołał nawiązać świetną relację z publicznością, przykuć uwagę, wywołać dyskusję. Interesujący, bardzo :)))







Jestem bardzo ciekawa, czy znacie tego autora i jego książki. Jeśli nie, to naprawdę zazdroszczę Wam dreszczyku emocji, jaki będzie Wam towarzyszył przy lekturze, jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po te kryminały. Kryminały, jak to kryminały, zaskakują tylko raz, więc dla mnie te emocje są już nie do odtworzenia. Z niecierpliwością czekam więc na kolejne części!