beauty & lifestyle blog

czwartek, 19 sierpnia 2010

Lubię :)))

Zostałam potrójnie otagowana! Dziękuję Zetuzetii, Magdzie oraz Hexxanie :***



Jestem podekscytowana, to mój pierwszy tag!

Zasady:

1. Napisz, kto przyznał ci tę nagrodę.
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz.
3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.

Nagroda przywędrowała z:
- Suzi's drawer KLIK
- polish makeup bag KLIK
- Tysiąc jeden pomysłów i pasji KLIK.

Lubię (kolejność przypadkowa):
1. Pisać bloga :)
2. Spędzać czas na swoim ulubionym forum :)
3. Mieć urlop :)
4. Pić poranną kawę :)
5. Czytać książki :)
6. Długo spać :)
7. Eksperymentować w kuchni :)
8. Kupować kosmetyki, ciuchy, buty i torebki :)
9. Oglądać You Tube :)
10. Rozmawiać, gadać, plotkować :)

Nagrodzone blogi (kolejność przypadkowa):
1. Jak pięknie być kobietą, za wysoką jakość wszystkiego, czego się Inez dotknie :)
2. Carterfold, za pozytywną energię :)
3. mojaKOSMETYKOmania, za łączące nas podobieństwa :)
4. Kobieta przed 30, za pomysłowość :)
5. make up SAMOUK, za profesjonalizm :)
6. Makeup Boulevard, za niezwykły talent :)
7. Sabbath of Senses, za prawdziwą pasję :)
8. TELEPORT, za inspiracje :)
9. easyMakeup, za kawał dobrej roboty :)
10. FOTO - MAKEUPOWO, za całokształt :)

wtorek, 17 sierpnia 2010

Piątka na piątkę :)

Wiem, że przynajmniej kilka z Was dokonało drobnych zakupów pod wpływem moich recenzji. Dziś przyznam się, co ja kupiłam skuszona Waszymi opiniami. Od razu zaznaczam, że były to zakupy trafione i nie żałuję wydanych pieniędzy.

Zatem: piątka na piątkę, kolejność przypadkowa :)))

1. Maskara Essence Multiaction KLIK, kupiona za namową Annieee.


(Obrazek: www.essence.eu)

Maskarę tę, mimo bardzo pochlebnej recenzji Annieee, kupowałam z duszą na ramieniu, bo wcześniej miałam jakieś dwa tusze Essence, które były tak beznadziejne, że wylądowały w koszu. Ale Multiaction to odkrycie roku! Jest tania (tylko 10 zł) i wielofunkcyjna, spełnia wszelkie obietnice producenta: wydłuża i pogrubia rzęsy pięknie je przyczerniając i zagęszczając. Ma tradycyjną, grubą szczoteczkę, dającą efekt rzęs gęstych i rozczesanych. Nie umiem jedynie wypowiedzieć się na temat wydajności. Swojej maskary używam od dwóch miesięcy, póki co nie wysycha, nie kruszy się. Uwielbiam ją, na pewno kupię jeszcze nie raz. Nie widzę sensu wydawania grubej kasy na znane maskary z górnej półki, skoro za niewielkie pieniądze mogę mieć tusz niczym im nie ustępujący :)

2. Zestaw kosmetyków Mineral Flowers KLIK, kupiony za namową Viollet87.


(Obrazek: www.sephora.pl)

Mineral Flowers to marka kosmetyczna dostępna wyłącznie w Sephorze. Ich wyjątkowość, jak zapewnia producent, polega na naturalnym pochodzeniu wszystkich składników. Wybierać możemy spośród trzech serii: różano-geraniowej dla cery normalnej i mieszanej, rumiankowej dla cery wrażliwej oraz migdałowej dla cery suchej. Marka, wchodząc parę miesięcy temu na rynek polski, dostępna była w atrakcyjnych promocjach.
Korzystając z takiej promocyjnej oferty, zachęcona gorącymi zachwytami Viollet, kupiłam tzw. travel kit dla cery normalnej i mieszanej , składający się z kremu na dzień, kremu na noc oraz żelu do mycia twarzy (jedyne 29 zł, duuużo mniej niż skompletowanie tych produktów w cenie regularnej). Powiem krótko - jestem zachwycona! To naprawdę świetne kosmetyki, łagodne, przyjazne skórze, pielęgnujące w widoczny i odczuwalny sposób. Stosuję je od kilku tygodni. Myślę, że będę do nich wracać, nawet jeśli przyjdzie mi płacić regularną cenę.

3. Żel - korektor do brwi Delia KLIK, kupiony za namową Angel of Sadness.


(Obrazek: www.delia.pl)

Ten produkt to żel do brwi, który utrwala ich kształt i je przyciemnia. Wiadomo, brwi to oprawa oka, o ich wygląd trzeba dbać. Dałam się namówić, kupiłam :) I w zasadzie używam prawie codziennie. Dostępne są dwie wersje kolorystyczne, brązowa i czarna. Także każdy powinien znaleźć coś dla siebie niezależnie od typu urody. No, może ekstremalnie jasne blondynki będą miały problem. Ja mam czarną, faktycznie jest ciemna, ale efekt można stopniować. Brwi są nabłyszczone i ujarzmione na cały dzień. Jedyny problem to dostępność tej marki, trzeba jej szukać w małych drogeriach, co może być kłopotliwe.

4. Olej do ciała ze słodkich migdałów KLIK, kupony za namową Viollet87 (znowu ...)


(Obrazek: www.sklep.mydelko.pl)

Viollet z takim przekonaniem opowiadała o zbawiennym wpływie tego oleju na skórę, że zapragnęłam go wypróbować. Zaczęłam od małej odlewki, teraz mam własną dużą butelkę :) Stosuję na twarz, choć przyznaję, że nieregularnie. Traktuję go raczej jako koło ratunkowe. Pięknie odżywia skórę, zmiękcza, wygładza, a co najważniejsze, wchłania się nie pozostawiając tłustej warstewki. Kiedy widzę, że cera po różnych specyfikach jest przesuszona, w widocznie gorszej kondycji, wtedy migdałek idzie w ruch :) I radzi sobie znakomicie! Butelka o pojemności 100 ml kosztuje około 9 zł, więc naprawdę nie jest to duży wydatek.

5. Antybakteryjny Kompakt - Puder Synergen KLIK, kupiony pod wpływem You Tube.


(Obrazek: www.rossnet.pl)

Tak, na You Tube powiedziano na temat tego pudru już wszystko, ale wiem, że mojego bloga czytają też dziewczyny, które na YT nie zaglądają.

Antybakteryjny Kompakt Puder Synergen z Rossmanna przeznaczony jest dla trudnej cery trądzikowej. Producent obiecuje, że puder nie zapcha porów i przykryje niedoskonałości. Na szczęście nie borykam się z dużymi zmianami skórnymi, ale miewam kłopoty z cerą (ehhh, kto ich nie ma ...) i walczę z przebarwieniami. Efekt krycia uzyskuję innymi kosmetykami, podręcznego pudru w kompakcie potrzebowałam do szybkich poprawek w ciągu dnia. Oczekiwałam od niego utrwalenia makijażu i zmatowienia, a przy okazji gwarancji, że nie zrobi mi krzywdy. Sprawdził się w 100%, w połączeniu z bibułkami matującymi (ostatnio używam Wibo) spisuje się bez zarzutu. W dodatku kosztuje zaledwie kilka złotych. Lubię go też za wygodną i trwałą gąbeczkę, niezniszczalną, wytrzymującą częste pranie. Na koniec uwaga dla zainteresowanych - kolory ponumerowane są odwrotnie niż zwykle u innych producentów, tzn. 01 jest najciemniejszy z palety, nie dajcie się nabrać. Ja używam najjaśniejszego, 03 Sand.

Pewnie część z tych produktów dobrze znacie, a część być może jest dla Was nowością. Może nawet na coś się skusicie? :))) Lubię myśleć, że trochę Was inspiruję ;)))

sobota, 14 sierpnia 2010

Wehikuł czasu

Czasy się zmieniają, szybkim krokiem idzie nowe. Dziś młode dziewczyny, nastolatki, coraz wcześniej zaczynają korzystać z dobrodziejstw makijażu. Z dobrodziejstwami biorą często jednak w pakiecie także wszelkie jego przekleństwa, bo zwykle brak doświadczenia i umiaru powoduje, że wyglądają po prostu strasznie. Przemalowane, nagle nienaturalnie postarzałe, czasami niestety śmieszne.

Ale ja nie o tym, to nie będzie post o młodzieńczych kosmetycznych wpadkach. Dzisiaj chciałabym wsiąść w wehikuł czasu i opowiedzieć Wam o kosmetyku, który jako pierwszy w swoim życiu kupiłam samodzielnie za z trudem zaoszczędzone z kieszonkowego pieniądze.

Miałam 15 lat (zabawne, co? dziś niektóre 15-latki mają więcej kolorówki niż ja teraz) i mocne postanowienie błyskawicznego wydoroślenia ;))) Byłam przekonana, że to przede wszystkim kwestia wyglądu (no cóż, wybaczcie, miałam tylko 15 lat ...). W każdym razie stało się, kupiłam: mój pierwszy, mój upragniony, mój "dorosły" puder Yardley :))) Wyglądał tak:


(Obrazek: www.mediaonsugar.com)

Część z Was na pewno pamięta ten produkt. Dziś też można go kupić, choć pod inną nazwą (Lentheric, Feather Finish) i z trochę zmienionym designem:


(Obrazek: www.comparestoreprices.co.uk)

Dla 15-letniej dziewczyny, jaką wtedy byłam, ten puder był odrobiną luksusu. Pamiętam dzień, w którym go kupiłam, pamiętam tamten sklep, pamiętam nawet, że obsługiwał mnie mężczyzna.

Puder uwielbiałam, bo pozostawiał skórę aksamitną i zmatowioną. W zasadzie niczego więcej nie potrzebowałam.

Po latach kupiłam go ponownie, już pod nazwą Feather Finish. Cóż, czar prysł :))) Albo nie jest to ten sam produkt, albo mam teraz po prostu dużo większe oczekiwania ... W każdym razie nadal darzę go sentymentem, bo w końcu to on wprowadził mnie w dorosły, kobiecy świat makijażu :)))

Podzielicie się swoimi wspomnieniami? Odgrzebcie w pamięci TEN dzień i TEN kosmetyk :) Co to było?