Nie wiem, co stało się z chińskimi temperówkami. Pewnie straciły swój urok w kolorowych latach 90-tych, być może leżą na jakimś strychu. Ja jednak ciągle mam przed oczami tę gablotę, pamiętam swój zachwyt i mocne postanowienie, że "jak będę duża, też będę coś kolekcjonować" :) I oto jest! Voila, moja kolekcja!







Ten zbiór nie jest cenny, to tylko zwykłe ołówki. Jednak z większością nich wiąże się jakaś historia, jakiś wyjazd, jakieś wspomnienie. Tak naprawdę jest to więc kolekcja wspomnień. A jej "kamieniem węgielnym" jest wspomnienie o chińskich temperówkach :)))
Świetna historia, a kolekcja jest imponująca ;-)
OdpowiedzUsuńSama mam słabość do chińskich piór. I zapachu chińskich gumek do mazania ;-)
Katarzyno, w dawnych czasach pisałam chińskimi piórami :) Chyba nawet gdzieś jeszcze jakieś mam :)
OdpowiedzUsuńBardzo chciałabym mieć kolekcję "czegoś", najchętniej z podróży i jestem na siebie wściekła, że nie wpadłam na to przed moim pierwszym wyjazdem za granicę. Teraz jak już odwiedziłam parę miejsc i nic tematycznie z nich nie przywiozłam, to mam takie poczucie, że już ten zbiór byłby niekompletny, może głupie, ale tak mi się wbiło w głowę;). A Ty od kiedy zbierasz ołówki?Jest miejsce, w którym byłaś a sobie nie przywiozłaś?
OdpowiedzUsuńIlmasz, od kilkunastu lat :) Pamiętam, że w Czarnogórze nie udało mi się kupić żadnego :)))
OdpowiedzUsuń