Nie kupuję nigdy mydeł w żelu, zaufanie mam tylko do kostek. Sięgam zarówno po mydła drogeryjne, na przykład popularne Dove, jak i te naturalne, często robione ręcznie. Ostatnio eksploruję bogatą ofertę Starej Mydlarni, KLIK.
To moje pierwsze zamówienie:

Kupiłam cztery mydełka z serii limitowanej:
- Angelina,
- Charlotte,
- Tiffany,
- Scottish for men.
To ostatnie oczywiście nie dla siebie ;)
Przesyłka dotarła błyskawicznie, zawartość była bardzo dobrze zabezpieczona. Naprawdę jestem pod wrażeniem tempa obsługi. Rozczarowałam się odrobinę jedynie tym, że firma nie zadbała choćby o najmniejszy gratis.
Co do samych mydeł, to przyznaję, że kąpiel z nimi to sama przyjemność. Cudownie się pienią, obłędnie pachną, a ich zapach utrzymuje się dyskretnie na skórze. Wszystkie zawierają płatki owsiane, dzięki czemu dodatkowo peelingują skórę. Początkowo wydawało mi się, że to peeling bardzo delikatny, ale w miarę zmydlania się mydła wyłaniają się coraz większe drobinki, także oprócz peelingu mamy także masaż :)))
Na koniec jeszcze kilka zdjęć na zachętę :)



Przyjemnej kąpieli!!!
Taaaak, takie wpisy lubię najbardziej. Nie ma jak subtelne kusicielstwo ;)
OdpowiedzUsuń