Pakując swoją wakacyjną kosmetyczkę z kolorówką, musiałam chyba na głowę upaść. Czego w niej nie było! BB kremy o różnym stopniu krycia, "bo przecież nie wiadomo, w jakim stanie będzie moja cera", korektory do różnych zadań specjalnych, "bo przecież muszę mieć coś lżejszego pod oczy i coś cięższego na przebarwienia", pudry o różnych formułach, "bo przecież sypki sypkim, no ale w razie czego muszę mieć prasowany do torebki", róż i rozświetlacz, "bo przecież to w końcu lato, odrobina blasku musi być", coś do rzęs, coś do brwi, a nawet liner i paletka cieni, "bo przecież na pewno będę chciała na wieczorne spacery mocniej się pomalować". Taaaa ... Nie wiem, co ja sobie wyobrażałam, ale upał szybko i skutecznie zniechęcił mnie do makijażu. Gdybym pakowała kosmetyczkę dziś, jej zawartość wyglądałaby zgoła inaczej. Wiozłam to wszystko przez pół Europy, a jak przyszło co do czego, okazało się, że sięgam po najwyżej kilka rzeczy. Jeśli ciekawi Was, co okazało się must have i sprawdziło się w gorącym chorwackim klimacie, zapraszam na krótką prezentację!

- Skin79 Complete CC Cream Correct - moje podkłady i bb kremy w temperaturach sięgających niemal 35 stopni byłyby pomyłką, na szczęście miałam ze sobą leciutki CC krem Skin79, który mimo wysokich temperatur zupełnie nie obciążał skóry, kryjąc przy tym na tyle dobrze, żebym wychodząc do ludzi nie czuła się niekomfortowo z moimi przebarwieniami. Dodatkowy plus za wysoką ochronę przeciwsłoneczną!
- Innisfree No-Sebum Mineral Powder - najlepszy! Wspaniały, sypki, niezwykle skuteczny matujący puder utrwalający, który nie zawiódł mnie nawet w największym upale. Pisałam Wam o nim TUTAJ.
- MAC Well Dressed - mój ukochany (niestety już mi się kończy ...), leciutko rozświetlający róż o niepowtarzalnym jasnym odcieniu. Uniwersalny, nadaje się na każdą okazję i każdą pogodę. W pełnym słońcu też pięknie wyglądał, ładnie ożywiał cerę.
- Lovely Curling Pump Up Mascara - czarny tusz, którego chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Bardzo tani i zaskakująco jak na swoją cenę dobry (niespełna 10 zł). Lubię sposób, w jaki rozdziela rzęsy. Dał radę.
- Golden Rose Eyebrow Powder nr 104 - mój ulubiony od kilku miesięcy cień do brwi w naturalnym odcieniu dość ciemnego, chłodnego brązu. Dla części z Was kosmetyk tego typu w takim upale jest zbędny, ale moje brwi, choć z natury ciemne i wyraziste, nie mają niestety regularnego, pełnego kształtu i wymagają korekty, więc przynajmniej minimalne poprawki są konieczne. Wakacje, czy nie wakacje, brwi lubię mieć podkreślone!
- L'Oreal Brow Artist Plumper - żel utrwalający do brwi. Świetny, wielokrotnie Wam o nim wspominałam (chociażby TUTAJ). Spisał się bez zarzutu.
To w zasadzie tyle. Niewiele tego, prawda? Na koniec wspomnę jeszcze tylko o lakierze do paznokci i perfumach, bez jednego i drugiego nigdzie się nie ruszam. Jeśli chodzi o paznokcie, przez cały wyjazd towarzyszył mi neonowy róż Maybelline Forever Strong Super Stay Gel Nail Color 155 Bubble Gum, a co do zapachu, to postawiłam na jeden ze swoich odwiecznych ulubieńców, L de Lolita, kojarzący mi się właśnie ze słońcem, morzem i morską solą.
Pozwólcie, że poświęcę jeszcze parę słów kremowi CC, jakiś czas temu wygrałam go w konkursie i nie miałam jak dotąd okazji szerzej o nim napisać, a podejrzewam, że część z Was może być tym produktem zainteresowana.
Skin79 Complete CC Cream Correct ma ciekawą formułę, dzięki której pod wpływem rozcierania na skórze zmienia kolor z białego na żółtawy, świetnie dostosowując się do karnacji. Serio, w życiu nie miałam podkładu, który tak dobrze by to robił. Jest lekki (na zdjęciu niżej nałożony grubą warstwą, żebyście cokolwiek zobaczyły), daje więc niewielkie krycie, spokojnie jednak można je budować. Wykończenie nazwałabym satynowym, ale nieprzesadnym, doskonale imitującym zdrową, promienną skórę. Na mojej przetłuszczającej się cerze wymaga przypudrowania, ale osoby o cerze normalnej bądź suchej pewnie mogą to sobie podarować. Jasny, żółtawy, doskonale dopasowujący się odcień, piękny efekt na skórze, lekka formuła, ochrona przeciwsłoneczna (SPF 30, PA++) i bardzo funkcjonalne opakowanie z pompką, brawo! Wspaniała propozycja na lato.

Również zdarza Wam się przesadzić z ilością zabieranych w podróż kosmetyków kolorowych? Też macie poczucie, że musicie zabezpieczyć się na każdą okazję? Z takim nastawieniem łatwo przesadzić. A koniec końców i tak okazuje się, że w ruch idzie parę produktów na krzyż. Co to jest w Waszym przypadku? Bez jakiego kosmetyku absolutnie nie wyobrażacie sobie żadnego wyjazdu? Piszcie, jak zwykle czekam na Wasze komentarze! Dajcie też znać, czy znacie produkty z mojej kosmetyczki, ciekawa jestem Waszej opinii na ich temat.
Buziaki,
Cammie.
Ja na wakacje pakuję caaaaaaaaałą kosmetyczkę, a potem się nie maluję;). Gdzie sens? Gdzie logika?
OdpowiedzUsuńAnia, no właśnie, ja się pytam? Bo robię tak samo :DDD
UsuńJa bym wzięła tylko korektor. Jakoś nie gra mi makijaż na plażę czy wycieczki, człowiek ma się zrelaksować, skórze też nie zaszkodzi :D
OdpowiedzUsuńZoila, plaża wiadomo, bez makijażu, ale wycieczki? Jestem zbyt krytyczna w stosunku do swojej cery, żeby wyjść do ludzi bez choćby odrobiny "wspomagania" ;))) To nawet nie jest kwestia mojego wyglądu, tylko mojej pewności siebie.
UsuńEee tam, męża nie szukasz :D. Rozumiem :)
UsuńNo nie szukam, ale chciałabym dotychczasowego przy sobie zatrzymać :DDD
UsuńTen to już widział wszystko :D. A jak macie jakiś kredyt, to już w ogóle możesz spać zupełnie spokojnie :D.
UsuńTeż racja :DDD
Usuńha ile tego czasem się napakuje, bo wydaje mi się, że jak gdzie wyjdę to będę pełen make-up robić :)) no chyba że mam mocno ograniczony bagaż, to wtedy po rozum dopiero idę :))
OdpowiedzUsuńSzpinakożerco, jechaliśmy autem, więc problem z ograniczonym bagażem tym razem odpadł. I tu był chyba właśnie pies pogrzebany :DDD
UsuńJa nie ruszę się nigdzie bez tuszu :) Do tego najczęściej dorzucam jakiś lekki podkład, malutką paletkę i błyszczyk. Dużo oczywiście zależy od tego jakiego rodzaju to będzie wyjazd i jak będę go spędzać :)
OdpowiedzUsuńMonga, ja wyjeżdżałam na niemal dwa tygodnie i wydawało mi się, że potrzebować będę absolutnie wszystkiego :)))
UsuńWiesz, ja często też biorę więcej niż mi potrzeba :) Ale taka już chyba nasza kobieca natura :)
UsuńZ naturą nie wygrasz.
UsuńJą się nauczyła pakować kosmetycznie: podkład, puder, tusz, zalotka, eyeliner i róż/brazer. To wystarcza:)))
OdpowiedzUsuńEwa, teoretycznie ja to wszystko wiem, tylko w praktyce nie wychodzi. Tym bardziej, że te kolorowe kosmetyki to najczęściej maleństwa, w głowie pojawia się myśl "a co mi szkodzi, przecież to prawie nic nie waży". Tylko potem jakimś cudem kosmetyczka pęka w szwach :DDD
UsuńJa się już nauczyłam, że na wyjazdy nie ma sensu zabierać upakowanej kosmetyczki w moim przypadku - teraz jak gdzieś jadę to zabieram ze sobą jedynie lekki krem z filtrem, coś do brwi i tusz :) Trochę ciężej mi się pohamować przy pielęgnacji, ale staram się jak mogę :D
OdpowiedzUsuńAsia, pielęgnacja to już w ogóle inna historia, zwłaszcza jeśli chodzi o włosy. Plus te wszystkie akcesoria - suszarka, szczotka, grzebień, opaska, gumki itp. Prawda jest taka, że na ten włosowy stuff mam osobną kosmetyczkę (czy jak tam nazwać tę moją torbę :DDD).
UsuńJa z włosami też mam największy problem...bo to i suszarkę trzeba i szczotkę, jak się jedzie na dłużej to bez odżywki też ciężko, jakiś spray na słońce no i się robi mały kufer :D
UsuńU mnie dochodzi jeszcze żel do włosów i lakier :DDD
Usuńja tam zawsze pakuje wszystko, a potem większość rzeczy nie używam :D baaardzo podoba mi się ten kuleczkowy naszyjnik na pierwszym zdjęciu <3
OdpowiedzUsuńKropka, naszyjnik z mohito, kupiłam go całkiem niedawno, raptem parę tygodni temu, ciągle powinien być jeszcze w sprzedaży :)
UsuńJa zawsze zabieram ogromną kosmetyczkę. :( Kolorowych akurat najmniej, za to pielęgnacja... Wooohooo... ;)
OdpowiedzUsuńChętnie zobaczyłabym te hity na twarzy, szczególnie ciekawa jestem kremu CC i różu, którego kolor szczerze mówiąc troszkę mnie zaskoczył. ;) Nie umiem go sobie wyobrazić u kobiety o ciemnych włosach, gdy patrzę na niego to przed oczami mam "pucatą" ;) dziewczynę o jasnej karnacji i bardzo jasnych włosach. Nie wiem, dlaczego.
Alessa, ja mam bardzo jasną karnację, w kontraście z ciemnymi włosami ten róż wygląda prześlicznie. Uwielbiam go, co zresztą widać chyba po stopniu zużycia. Podobnie wyeksploatowany mam jeszcze tylko Golden Rose Terracotta 07, po resztę róży, choć obiektywnie ładne (z jakichś powodów je kupiłam :D) sięgam sporadycznie.
UsuńOstatnio jak jadę na kilka dni gdzieś poza dom to zabieram tylko krem bb, tusz i cień brązowy by brwi zrobić. Kolor na usta - pomadka jakakolwiek, któa brwi choć odrobinę i przyciągnie wzrok. :))
OdpowiedzUsuńDarin, minimalistycznie :)
Usuńpowiem szczerze!To jest Prawda! Im mniej tym lepiej...ja też do tego dojrzałam :) lepiej postawić na jakość niż na ilość haha...ale na wyjazdach nie ma sensu zabierania masy kosmetyków to mija się z celem:P
OdpowiedzUsuńPerelka, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić :)))
UsuńCammie, pakowanie kosmetyczki właśnie niedługo mnie czeka i super , że o tym napisałaś :)
OdpowiedzUsuńCo rok to najdłuższy proces myslowy przy pakowaniu . To zabrać, czy nie ... a jest jak piszesz . Upal i spędzanie większości czasu na plazy , czy basnie ,albo zwiedzaniu skutecznie wybijają z glowy tapete i nakładanie 5 cieni , rozu, brązera i rozświetlacza . Wydaje mi się ,ze i tak już mi idzie coraz lepiej , ale i tak zawsze przesadze . Najbardziej mi się zawsze chce śmiać , kiedy pomysle , co tez myśli room servise widząc moje stado pędzli włożone w szklankę do mycia zębów :P
Mami, nie takie rzeczy pewnie widzieli :DDD
UsuńWiesz co jest najgorsze? Ile byś nie planowała, zawsze albo weźmiesz za dużo, albo jak się faktycznie ograniczysz, na miejscu okazuje się, że coś więcej jednak by się przydało.
Room service , oczywiście miało być i chyba to jednak jest bronzer ,a nie brązer ... choć kolor nadaje brązowy i w odcienu brązu jest hahaha ...
UsuńCammie, otóż to . Nigdy nie jest tak ,ze nie najdzie mnie myśl pt" szkoda , ze nie zabrałam ..." :P
Co do bronzera/brązera, to hiperpoprawna jest właśnie wersja "brązer", "bronzer" funkcjonuje jako zapożyczenie. Mnie osobiście zapożyczona wersja jakoś bardziej się podoba, graficznie jakoś lepiej mi leży, ale mam świadomość, że dla wielu to po prostu błąd.
UsuńJa mam straszny problem z pakowaniem, bo nie mogę zdecydować co zabrać więc biorę wszystko czego używam do codziennego makijażu i później muszę to targać ;)
OdpowiedzUsuńKarolina, życie :))) Sporo z nas ma taki problem.
UsuńPuder matujacy i tusz do rzęs i basta! NaucZyłam się, że nawet na wieczorne kolacje nie chce mi się malować. Niech skóra też ma urlop. I choć mam swoje plamiste przebarwienia to pewniej czuję się i tak z nimi niż w rozpływajacym się makijażu. A pewności siebie dodaje mi wystrzałowa kiecka i intrygujący zapach. Szkoda wakacji na siedzenie przed lustrem. A Ty Cammie Masz tak hiptotyzujace oczy i długie czarne włosy, że przebarwienia to ostatnie, co zwraca u Ciebie uwagę!
OdpowiedzUsuńKate, dziękuję, to szalenie miłe :* Wygląda jednak na to, że ja dla zbudowania dobrego samopoczucia i pewności siebie potrzebuję czegoś więcej niż kiecka i perfumy. Wiesz, do tej kiecki to jeszcze figurę trzeba mieć :DDD
UsuńZapewniam Cię, że do kiecki nie jest potrzebna figura, lecz do figury kiecka. Trochę przemyśleń przy zakupach i nawet taki chłopak jak ja potrafi się w cud babeczkę zmienić
UsuńWiem, wiem, tak tylko marudzę. We mnie znowu kobiety aż za dużo ;)))
UsuńA mnie się marzą szerokie biodra...:(
UsuńA ja poproszę nieco węższe :DDD Żeby to tak działało zgodnie z naszymi zachciankami ...
UsuńKiedyś zdarzało mi się przesadzać z ilością zabieranej kolorówki, ale od jakiegoś czasu zmieniłam system i zabieram odlewki/odsypki/miniaturki ;) Tylko tusz biorę pełen.
OdpowiedzUsuńEvelinn, jak dla mnie sprawdza się to w przypadku pielęgnacji, z kolorówką jest gorzej.
UsuńI bardzo dobrze! Im mniej tym lepiej, ja na wyjazd zabrałam ze sobą korektor pod oczy i bronzer by nieco wykonturować twarz i mi to wystarczyło:) A jak swobodnie się czułam:)
OdpowiedzUsuńBogusia, dla mnie bronzer jest zbędny, za to jakiś podkład, choćby najlżejszy, muszę mieć.
Usuńja zabieram ze sobą całą kosmetyczkę i w stanowi dużą część małej walizki :D
OdpowiedzUsuńAnya, moja często w walizce się nie mieści :DDD
Usuńja tam nawet i na wakacjach lubię wybór wśród kosmetyków. naprawdę rzadko rezygnuję z makijażu...
OdpowiedzUsuńSimply, w sumie dni zupełnie bez makijażu są u mnie też sporadyczne. Pomijając już wszystko inne, ja po prostu lubię się malować.
UsuńZależy gdzie i na ile jadę. Tusz, kredka brązowa i puder prasowany (sypkiego wolę nie brać) musi być. Perfumy i jakaś extra szminka, i brązer. Resztę w razie czego można dokupić ;))
OdpowiedzUsuńLady, też prawda! Chociaż ze mną to jest tak, że przeważnie i bagaż spory, i zakupów sobie nie żałuję :DDD
UsuńJa z czasem zredukowałam swoja kosmetyczkę z kolorówką do minimum i zabieram tusz, konturówkę + błyszczyk, coś do brwi, puder matujący i róż. Zazwyczaj i tak nic poza tuszem i błyszczykiem nie używam, ale lubię wiedzieć, że jestem przygotowana na wszelki wypadek.
OdpowiedzUsuńBardzo zainteresowałaś mnie CC SKIN79. Przydał by mi się taki wynalazek an urlopie. Muszę rozejrzeć się za próbkami.
Też mam Wibo 104 i go wielbię. Przy okazji świetnie sprawdza się do maskowania odrostów.
Karti, maskowania odrostów? Co dokładnie masz na myśli, bo nie rozumiem?
UsuńKrem CC bardzo polecam, zwłaszcza jeśli nie masz jakoś szczególnie wymagającej cery (to znaczy nie wiadomo czego do ukrycia). Sama pewnie bym się nim nie zainteresowała, ale był częścią mojej nagrody, więc wypróbowałam z ciekawości. Miłość od pierwszego użycia!
Hihi już tłumaczę :) Miałam na myśli odrost na głowie :D Zamalowuję gęstym szerokim pędzelkiem odrosty = czyli siwki na przedziałku :D
UsuńMoja cera ma się różnie, ale z reguły na urlopach z czystego lenistwa nie chce mi się robić nawet normalnego dziennego makijażu i potrzeba mi czegoś mało skomplikowanego w obsłudze.
Na ten puder sypki mam coraz większą ochotę :) Też lubisz L de Lolita? Na razie nie mogę odżałować, że wycofali, ale pewnie znajdę jakiś nowy piękny zapach.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o pakowanie na wyjazdy, to nauczyłam się już robić to błyskawicznie i zabierać niezbędne, ale jednocześnie wystarczające minimum :)
FF, czy lubię L de Lolita? Pytanie! Mam już drugą butelkę. Szkoda, że ostatnią.
UsuńWidziałam jeszcze kilka trzydziestek w Super-Pharmie, ale trochę boję się kupować, nie wiem, czy nie nadzieję się na jakieś mega stare zapasy. No chyba że puściliby je w dzikiej promocji ;)
UsuńDzika promocja to raczej nie w SP :DDD Chociaż nigdy nic nie wiadomo.
UsuńNie miałam nic z tych rzeczy, ale sama myślałam o zakupie kremu BB na lato i marka Skin79 chyba jest jedną z popularniejszych. Ale krem CC również brzmi bardzo dobrze. :D Ale nie przekonam się jak jest faktycznie, dopóki nie przetestuję tego na własnej skórze. :)
OdpowiedzUsuńJustyna, masz rację, skin79 to jedna z popularniejszych u nas azjatyckich marek. No, może jeszcze Missha ma podobną rozpoznawalność.
UsuńSkromnie i pięknie :) Też wkrótce czeka mnie pakownie na wakacje :) Ale podejrzewam, że będzie tego zdecydowanie więcej. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńKamyczek, udanego wyjazdu w takim razie! Gdzie się wybierasz? :)
UsuńDawniej też brałam ze sobą mały urodowy arsenał, ale przy naszym trybie podróżowania mało się to sprawdzało. Ciągle jesteśmy w ruchu, więc nie miałam czasu aby nakładać makijaż czy nawet balsam do ciała. Teraz zabieram ze sobą w kosmetyczce dosłownie kilka rzeczy, ale nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że moja cera po kuracji dermatologicznej wreszcie nie ma niedokonałości, więc nie mam już oporów żeby chodzić "saute". :)
OdpowiedzUsuńJane, i tu jest właśnie pies pogrzebany, bo w moim przypadku to właśnie stan cery determinuje sprawę. Nie mogę pogodzić się ze swoimi przebarwieniami, a i jakieś stany zapalne też potrafią się czasami pojawić.
UsuńWiem o czym mówisz bo wyraźnie czuję różnicę przed i po. Ludzie o naturalnie bezproblemowej cerze tego nie zrozumieją. ;)
UsuńZaciekawilas mnie kremem CC. Jestes ciekawa czy zawiera etylhexyl methocinnamat. Mam nadzieje, ze nie chociaz pewnie tak;/
OdpowiedzUsuńOgolnie caly wyjazdowy zestawik kuszacy:D
M.
M., specjalnie dla ciebie sprawdziłam, zawiera.
UsuńDzięki:) Szkoda:( Czyli musze sie wstrzymac do momentu kiedy Babelinka nie bedzie karmiona piersia. W kazdym razie wpisuje na liste do kupienia:)
UsuńCo się odwlecze, to nie uciecze :)
UsuńZaciekawiłaś mnie tym kremem CC :)
OdpowiedzUsuńesPe, wart jest uwagi, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
UsuńOjeju... u mnie również zawsze to samo ( nie licząc juz kosmetyków do pielęgnacji :')
OdpowiedzUsuńPa ti, tak to już z nami, kobietami, jest :DDD
UsuńJa tam biorę tylko mój ulubiony puder bronzująco-rozświetlający od Gosha i tusz do rzęs. A na paznokcie nakładam hybrydę przed wyjazdem.
OdpowiedzUsuńMigotka, minimalistka ;)))
UsuńTeż mam w planach kupić ten róż :) A tego krem CC jestem bardzo ciekawa :)
OdpowiedzUsuńMary, uwielbiam odcień well dressed, pewnie kupię go niedługo po raz drugi, bo ten jest już mocno wyeksploatowany.
UsuńNiby wiem co masz na myśli, wiem, ze minimalizm najbardziej w torbie wczasowej potrzebna, a życie i tak to zredukuje :P Może w tym roku uda mi się postawić na minimalizm kosmetyczny na wczasach :P
OdpowiedzUsuń