beauty & lifestyle blog

czwartek, 17 listopada 2011

Inspirowane naturą :)

Dałam się namówić, rozpoczynam przygodę z Pantene :))) Przez najbliższe tygodnie pielęgnacja moich włosów opierać się będzie na czterech produktach z inspirowanej naturą serii Nature Fusion: szamponie, odżywce, serum wzmacniającym oraz intensywnej masce odbudowującej.



(Kolaż utworzony ze zdjęć promocyjnych Pantene)





Aby zapewnić włosom odpowiednią ochronę i piękny wygląd, naukowcy Pantene Pro-V połączyli dobroczynną moc natury zawartą w odżywczych właściwościach azjatyckiej rośliny Cassia z najnowszymi osiągnięciami nauki, tworząc wyjątkową linię Nature Fusion z kompleksem Cassia. Eksperci Pantene Pro-V poddali polimery pozyskane z nasion Cassii rewolucyjnemu procesowi technologicznemu, zwanemu kwaternizowaniem, który sprawia, że polimery przywierają do włosa. Aby lepiej zrozumieć efekty, jakie daje proces kwaternizowania, wyobraźmy sobie pozbawiony ząbków suwak. Posiada on strukturę, ale brak mu zdolności zaczepiania się. Ząbki zamka (w tym wypadku dodatnie ładunki – czyli kationy) są dodawane właśnie w procesie kwaternizowania. Zwiększona liczba dodatnich ładunków sprawia, że unikalny kompleks Cassia pomaga odżywiać włosy, chronić ich powierzchnię przed uszkodzeniami spowodowanymi tarciem, a także neutralizuje negatywne ładunki, charakterystyczne dla zniszczonych włosów.


Ciekawe, jak Nature Fusion poradzi sobie w zderzeniu z moimi oczekiwaniami, a te są spore. Zobaczymy. W każdym razie jestem dobrej myśli i już teraz zapraszam Was na recenzję!

środa, 16 listopada 2011

Ładne kwiatki :)))

Delikatna skóra wokół oczu wymaga szczególnej pielęgnacji. Sklepowe półki wręcz uginają się od przeznaczonych do tego celu specyfików. Co wybrać? Nie gubicie się czasem w gąszczu możliwości? Mnie zdarza się to dość często. Właśnie w stanie takiego konsumpcyjnego zmieszania jakiś czas temu mój wybór, dość przypadkowo, padł na krem pod oczy z Alterry. I bingo! Zużywam już trzecie opakowanie :)))

Opcje są dwie. Dzika róża dla skóry młodej oraz orchidea dla skóry dojrzałej. Miałam do czynienia z obiema wersjami, ale to orchidea podbiła moje serce i to właśnie po nią sięgnęłam powtórnie.






Krem z dziką różą ma lekką, płynną konsystencję. Szybko się wchłania, delikatnie nawilżając. Nie podrażnia, choć wyraźnie pachnie, co może przeszkadzać wrażliwcom. Nadaje się pod makijaż. Dla mnie jednak okazał się za mało odżywczy. Mimo to oceniam go wysoko, myślę, że wiele osób usatysfakcjonuje.






Krem z orchideą jest co prawda przeznaczony dla skóry dojrzałej, ale w gruncie rzeczy nie liczy się przecież wiek, tylko rzeczywiste potrzeby skóry. A moja najwyraźniej potrzebuje mocniejszej pielęgnacji. W każdym razie orchidea mi służy. Krem jest skoncentrowany, zwarty, w porównaniu z różą zdecydowanie bardziej treściwy. Pachnie, ale nie uczula. Porządnie nawilża i napina, przynosząc odczuwalny komfort i ukojenie. I o to przecież chodziło!






Kremy wyraźnie się różnią, ale oba są warte uwagi. Wydajne, niedrogie (kilkanaście złotych), higienicznie opakowane i w pełni naturalne, co charakteryzuje wszystkie produkty marki, wydają się dobrym zakupem. Ja wybieram orchideę, ale róża też może dla kogoś okazać się kusząca. Takie to ładne kwiatki :)))

wtorek, 15 listopada 2011

Brand new :DDD

Śliczności! Nowe, wolne od parabenów cienie od Joko! Kolekcja składa się z 15 paletek, skomponowanych w dwójki, trójki i czwórki. Prezentują się bardzo ciekawie, co mam okazję sprawdzić na przykładzie neutralnego trio J 350 oraz naturalnego quattro J 407. Spójrzcie tylko :)))


















Jak widzicie, jeszcze nieskalane pędzlem, chciałam najpierw pokazać je Wam w pełnej krasie. Zgadnijcie, czym się jutro pomaluję? :DDD