beauty & lifestyle blog

poniedziałek, 5 listopada 2012

Kto jest bez winy? ;)))

artykuł sponsorowany


Co za zbieg okoliczności! Ledwo pisałam Wam, że jeśli chodzi o stan nawilżenia, moja skóra woła o pomstę do nieba [przegapiłaś post o wynikach badania skóry, któremu niedawno się poddałam? KLIK]  i nagle pojawiła się propozycja włączenia się do kampanii edukacyjnej European Hydration Institute KLIK, promującej ważne dla zdrowia, ale także i urody, właściwe nawadnianie organizmu. Postanowiłam podjąć temat, bo przemawia do mnie idea promowania zdrowego trybu życia. A życia bez wody po prostu nie ma.



Zdjęcie: www.organicandhealthy.com



Ciało człowieka w około 60% składa się z wody, ale w naturalny sposób nieustannie tracimy ją z organizmu, dlatego tak ważne jest jej uzupełnianie. Dorosła kobieta powinna każdego dnia przyjmować około 2 litrów płynów, mężczyzna o pół litra więcej. Mniej więcej 20 - 30% wody w naszej diecie powinno pochodzić z żywności, a cała reszta powinna być dostarczana z napojami, w postaci czystej wody, soków, mleka itp. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że te zalecenia są uśrednione, tak naprawdę zapotrzebowanie na wodę uzależnione jest od wielu czynników, głównie wagi, wieku, stanu zdrowia, podejmowanej aktywności fizycznej, a także specyficznych okresów w życiu, jak ciąża czy laktacja. Czego jestem najlepszym przykładem. Zawsze piłam sporo, ale teraz piję wręcz jak smok wawelski! :DDD Znacznie częściej odczuwam pragnienie, a szklankę wody muszę mieć pod ręką nawet w nocy.

A ty? Ile wody dziennie wypijasz? Spójrz, proszę na poniższą grafikę (kliknij, żeby powiększyć) i sprawdź, czy nie znajdujesz się  przypadkiem w grupie szczególnie narażonej na odwodnienie.






Stronę Instytutu przejrzałam sobie dokładnie (Wam również to polecam, masa ciekawostek!), więc wiem, że odwodnienie grozi każdemu z nas, bez wyjątku. Wystarczy po prostu przyjmować mniej płynów, niż w związku z naturalnymi procesami traci nasz organizm. Uczucie pragnienia jest pierwszym sygnałem, że dzieje się źle, a bilans wypada niekorzystnie. Stąd już tylko krok od zaburzeń na tle niedoboru soli mineralnych i elektrolitów. Tak naprawdę należałoby wyrobić sobie nawyk systematycznego picia i niedopuszczania do pragnienia. Ale to jest trudne, prawda? Z ręką na sercu, która z nas działa tak racjonalnie? Ja niestety nie.

Choć nie ukrywam, że lubię wodę i piję jej sporo. Życie bez porannej kawy straciłoby sens ;))), pyszna wieczorna herbata o tej porze roku też jest stałym, przyjemnym punktem dnia, ale to wody piję najwięcej. Kiedyś hektolitrami targałam wodę ze sklepu, ale mniej więcej od roku korzystam z dobrodziejstw filtra, dzięki któremu mogę bezpiecznie pić wodę z kranu.



Zdjęcie: www.brita.net



Bardzo fajne urządzenie. Najbardziej podoba mi się to, że z typowej listy zakupów zniknęły ciężkie zgrzewki wody, a wodę do picia i tak zawsze mam pod ręką :)))

Niedobór wody w organizmie może mieć fatalne skutki dla zdrowia (od zwykłego bólu głowy i osłabienia po poważne problemy z ciśnieniem krwi i funkcjonowaniem nerek), ale skupiając się na kwestiach urodowych, trzeba zdać sobie sprawę, że fundując sobie nawet lekkie odwodnienie, same wręcz prosimy się o przyspieszenie procesów starzenia (zmarszczki!), brzydką cerę (utrata blasku i elastyczności skóry!) i słabe włosy (wypadanie!). To już lepiej chodźmy się napić :DDD



Ciekawa jestem, jakie są Wasze nawyki. Ja uświadomiłam sobie, że niestety mam sobie co nieco do zarzucenia. Zwłaszcza teraz, karmiąc piersią, powinnam większą wagę przykładać do ilości wypijanej wody i regularności jej przyjmowania. Ale kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem! :PPP

niedziela, 4 listopada 2012

Wszystko o moich włosach :)))

Już od dłuższego czasu dostaję od Was prośby, żebym pokazała swoje włosy, uznałam więc, że odpowiedź na TAG "Moje włosy w pigułce" będzie ku temu doskonałą okazją. Dziękuję Reni [KLIK], która zmobilizowała mnie do udziału w tej zabawie.






1. Jaki jest twój naturalny kolor włosów?

Jestem szatynką, naturalny kolor moich włosów określiłabym jako średni brąz.

2. Jaki jest twój obecny kolor włosów?

Włosy farbuję od lat (szybko liczę w pamięci ... od jakichś dwunastu). Początkowo była to po prostu typowo kobieca chęć odmiany, dziś w pewnym sensie jest to siła przyzwyczajenia, ale i konieczność, bo gdzieniegdzie zauważam już pierwsze siwe pasma. W każdym razie od zawsze trzymam się brązów, nigdy nie eksperymentowałam z innymi kolorami. Zwykle po prostu lekko przyciemniam swój naturalny odcień, aktualnie noszę (mocno już wypłukany) L'Oreal Sublime Mousse 40 Naturalny Ciemny Brąz.

3. Jaka jest aktualna długość twoich włosów?

Zaraz zobaczycie na zdjęciu :))) Generalnie od lat noszę włosy długie bądź bardzo długie. Niedawno niestety zmuszona byłam sporo je skrócić (10-15 cm), bo po ciąży wypadają mi jak szalone i nie prezentowały się już dobrze :(((






4. Na jaką długość chciałabyś zapuścić włosy?

Wystarczy, że odrosną do stanu sprzed ostatniego cięcia.

5. Jak często podcinasz końcówki?

Nie robię tego z jakąś ustaloną regularnością, raczej w razie potrzeby, kilka razy w roku. 

6. Twoje włosy są proste, kręcone, czy falowane?

Proste jak druty! I niestety niezbyt podatne na stylizację.

7. Jaką porowatość mają twoje włosy?

Testu na porowatość nigdy nie robiłam i ciężko mi zgadywać. Z jednej strony bardzo długą schną (jeśli wieczorem położyłabym się do łóżka z mokrymi włosami, rano nadal byłyby wilgotne), co wskazywałoby na niską porowatość, z drugiej jednak są niezwykle podatne na puszenie, co wskazywałoby na coś zupełnie odwrotnego. Nie wiem!

8. Jakie są twoje włosy (normalne, przetłuszczające się, suche)?

Cóż, moje włosy niestety mają tendencję do przetłuszczania się, dlatego stałym elementem mojej porannej rutyny jest mycie głowy.

9. Jak wygląda twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?

Każdy dzień zaczynam od mycia głowy, stosuję szampon i odżywkę do spłukiwania (raz w tygodniu maskę). Włosy osuszam ręcznikiem i chodzę sobie w turbanie przez jakiś czas, malując się i jedząc śniadanie. Potem w ruch idzie suszarka, bo naturalnie schłyby ładnych parę godzin. Jeśli chodzi o stylizację, to długi czas nie mogłam obyć się bez lakieru do włosów, którym układałam odrastającą grzywkę, ale teraz to już niepotrzebne. Za każdym razem sięgam za to po jedwab Green Pharmacy, lubię też dodający objętości fluid Kemon.

10. Czego nie lubią twoje włosy?

Zdecydowanie nie lubią dużej wilgotności powietrza. I wiatru! Zwykle noszę włosy rozpuszczone, więc wiatr to mój wróg.

11. Co lubią twoje włosy? 

Codzienne mycie i wygładzające odżywki.

12. Jaka jest twoja ulubiona fryzura?

Najlepiej czuję się z włosami rozpuszczonymi, po prostu.

13. Gdyby twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?

"Ratunku, spadamy!" ;))) 

Naprawdę, nigdy jeszcze nie miałam tak dużego problemu z wypadaniem włosów, jak teraz po ciąży. Niby wiem, że to naturalny proces, któremu nie można zapobiec, ale serce mi się kraje, kiedy widzę te kłęby włosów ... W odpływach, na szczotce, na poduszce, na podłodze ... Nie jest dobrze :(((



Właśnie tak ma się sprawa z moimi włosami. Długie, farbowane, wymagające częstego mycia i bardzo, bardzo, bardzo osłabione po ciąży. A jak się mają Wasze włosy? Opiszcie je w kilku słowach, czekam na Wasze komentarze! A do odpowiedzi na TAG zapraszam Pannę Joannę, Niecierpka i Xkeylimex :)))



A skoro już jesteśmy w temacie włosów, to na koniec chciałabym Wam pokazać mojego małego kudłatka!






Całuję Was,
Cammie :*

sobota, 3 listopada 2012

Droga przez mękę :/

Dzisiejszy sobotni wieczór chciałabym poświęcić włosom. A dokładnie ich pielęgnacji, bo zamierzam napisać o duecie amerykańskiej marki Organix, szamponie i odżywce z serii mandarynkowo - oliwnej

No niestety, mimo wielkich nadziei, jakie pokładałam w tych produktach, wywalając na nie całkiem sporo kasy (łącznie około 50 złotych), muszę po prostu je obsmarować ... Nie polubiliśmy się, oj nie. 






Produkty Organix jak do tej pory widuję jedynie w Tesco i tam też w okolicach marca / kwietnia dokonałam zakupu. Skusiły mnie zapewnienia o organicznym pochodzeniu tych kosmetyków i ich duża pojemność (385 ml), częściowo rekompensująca dość wysoką cenę.

Czy rzeczywiście są organiczne? Tak, według standardów amerykańskich. Oparte na bazie organicznych składników aktywnych, nie zawierają siarczanów i sztucznych zmiękczaczy, nie są testowane na zwierzętach. Z tego, co przeczytałam, ich składniki pochodzą z upraw ekologicznych, a opakowania są przyjazne dla środowiska i ulegają biodegradacji. Imponujące wrażenie robią też kombinacje głównych składników aktywnych, między innymi biała herbata i pestki winogron, zielona herbata i granat, drzewo herbaciane i mięta, wanilia i jedwab, czy też w końcu oliwa i mandarynka, na którą to wersję się zdecydowałam [TUTAJ możecie przyjrzeć się wszystkim wariantom].

Liczyłam na jakąś rewolucję w pielęgnacji włosów. Na nową jakość. A tymczasem nie dość, że rewolucji nie było, to jeszcze nerwicy się niemal nabawiłam, przez kompletnie niepraktyczne opakowania.

Zestawienie mandarynki z oliwą z oliwek miało dawać efekt odżywczy. O ile szampon jako tako spełniał swoje zadanie, czyli dość dobrze oczyszczał, plącząc jednak włosy, o tyle odżywka w moim mniemaniu nie robiła nic. Nie wygładzała w jakiś szczególny sposób, nie regenerowała, nie poprawiała ani kondycji, ani nawet wyglądu włosów, które po jej zastosowaniu stawały się dziwnie ciężkie i nieco szorstkie. Na dodatek producent zaleca trzymanie jej na głowie aż trzy minuty, czego osobiście nie znoszę. Wolę odżywki, które działają natychmiastowo, bo myję włosy codziennie i nie mam czasu wisieć nad wanną. Uważam, że od dłuższej penetracji są maski! 

No ale pal licho, na to mogę ostatecznie przymknąć oko, w końcu wiedziałam, co kupuję. Nie mogłam jednak przewidzieć, jakie męki przechodzić będę z opakowaniami. Wizualnie są bardzo ładne, nie przeczę, ale okazało się, że zostały wykonane z tak twardego plastiku, że wycisnąć coś z nich to prawdziwa sztuka, trzeba użyć siły. Szampon jeszcze jest w miarę rzadki, więc jakoś idzie, ale odżywka ma konsystencję kremu. Wydobywanie jej z tej butelki jest koszmarem ... I nie można w żaden sposób sobie tego ułatwić. Normalnie ustawiłabym ją do góry nogami, no ale jak widzicie na zdjęciu, korek jest półokrągły i jest to niemożliwe. Muszę też wspomnieć o etykietach z opisem produktów w języku polskim. Wykonane ze zwykłego, niczym nie zabezpieczonego papieru, po krótkim kontakcie z wodą były już tylko wspomnieniem ...

To była droga przez mękę, nie mogłam się doczekać, kiedy obie butle puste wylądują w koszu. Męczyłam się zwłaszcza z odżywką, którą ostatecznie zużyłam jako maskę, nakładając na włosy na dłuższe seanse, ale też bez większych efektów. W zasadzie jedyną zaletą tych produktów był piękny zapach mandarynki, nieco gorzkawy, trochę kwaśny i bardzo, bardzo przyjemny. 

Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania na temat produktów Organix. Sama nie wiem, miałam pecha i decydując się na Mandarin Olive Oil po prostu trafiłam na bubla? A może warto poznać inne propozycje tej marki? Jak sądzicie?