Pędzel typu duo fiber to dla mnie absolutny must have. Cenię duo fibery za ich niezwykłą uniwersalność. Doskonale nadają się aplikacji płynnych podkładów, świetnie radzą sobie z sypkimi, nakładanymi na duże powierzchnie korektorami, są idealne do delikatnego muskania policzków różem. Dzięki nierównej długości włosia wszelkie kosmetyki aplikowane są wyjątkowo oszczędnie, co czyni makijaż lekkim i prawie niewidocznym. Nic dziwnego, że mam aż trzy takie pędzle. Ale jeden się wyróżnia, deklasując pozostałe. Mój najnowszy pędzlowy nabytek, MAC nr 187 :)))
Obok MACa widzicie moje dwa wysłużone duo fibery z Coastal Scents. Lubiłam je i wydawały mi się świetne, ale MAC to zupełnie inna jakość, zrozumiałam to, jak tylko wzięłam ten pędzel to ręki. Jego włosie jest wyjątkowo miękkie, ale nie to go wyróżnia, znam mnóstwo dużo tańszych pędzli, które nie ustępują mu pod tym względem. Różnica tkwi w elastyczności / sprężystości włosia i w jego gładkiej strukturze. Nie bez znaczenia jest też jego idealna wręcz gęstość, nie za zwarta, nie za luźna. Podkład nakładany tym pędzlem rozprowadza się niezwykle równomiernie i niemalże sam! Kilka ruchów ręką i makijaż gotowy. Bez smug, bez nierówności, bez podrażniania skóry. Używam go codziennie i za każdym razem w myślach wzdycham "WOW!" ;))) Wybaczyłam mu nawet, że podczas prania na początku gubił pojedyncze włoski. Przyznaję, że wydawało mi się to skandaliczne w przypadku pędzla kosztującego 42 dolary.
Bo niestety za jakość trzeba płacić ... Pędzle MACa są po prostu bardzo drogie, zwłaszcza w Polsce, gdzie ich ceny są sporo wyższe niż w Stanach. Ta różnica jest dla mnie niezrozumiała. Muszę chyba jednak przejść nad nią do porządku dziennego, bo 187 tak mnie urzekł, że na poważnie rozważam zakup innych pędzli tej marki :)))
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
A kysz!
OdpowiedzUsuńbardzo lubie macowe pedzelki... choc musze przyznac, ze bardzo mnie denerwuje fakt ile przeplacam w porownaniu chocby do cen brytyjskich :]
OdpowiedzUsuńMaus, a podzielisz się opinią co do konkretnych numerów? A może w ogóle posta byś napisała z jakimś zestawieniem? :prosi: :)))
OdpowiedzUsuńVioll, no co! :ppp
kobieto kusisz !!
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś się dorobię by je kupić, na razie zadowalam się tymi z Rossmana. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńhttp://87morena87.blogspot.com/
Cammie,
OdpowiedzUsuńwszystkie moje pedzle sa opisane tutaj -> http://cosrocewokowpadnie.blogspot.com/search/label/pedzle
najbardziej lubie pedzle do oczu... i taka podstawowa trojca to 239, 219 i 217 (ktorego nie mam ale moze kiedys nabede) ... choc chwilowo zastepuja mi go dwa inne pedzle dlatego sie ciagle wacham :]... aaaa... i 210 do linerow zelowych tez jest boski :))
z pedzli do twarzy chcialabym jeszcze 138 i 116... oba do konturowania... moze kiedys...
Kropeczko, samą prawdę piszę :)))
OdpowiedzUsuńMoreno, mam rossmannowski pędzel do pudru i do niektórych produktów jest niezastąpiony :)
Maus, widzę, że przegapiłam więcej niż jeden post ;)))
Pędzli do linerów mam aż w nadmiarze, ale 217 też chodzi mi po głowie. Jednak pędzlem pierwszej potrzeby jest dla mnie 134, względnie 150 :)
Dla mnie te pędzle pozostaną w sferze marzeń. Może gdybym jakoś malowała profesjonalnie to bym się skusiła, a tak... ale miło poczytać:))
OdpowiedzUsuńCammie 134 jest cudny :))) ... jak juz to bym ten wolala jak 150. Choc ja mam chwilowo wystarczajaco pedzli do twarzy dlatego nie kupuje ale jak kiedys bede wymieniac to na pewno na pedzle maca...
OdpowiedzUsuńw głowie mi się kręci od tych numerków... jak losowanie lotka... twój szczęśliwy numerek to... 217 ;) chciałabym go mieć... tylko dlaczego taki drogi jest.
OdpowiedzUsuńKokosowa Panno, dla mnie one też są koszmarnie drogie ... Traktuję te pędzle jak powiew luksusu, na pewno nie będę mogła sobie pozwolić na komplet.
OdpowiedzUsuńMaus, ja właśnie nie mam porządnego pędzla do pudru, dlatego tak przymierzam się do tego MACa. Tylko pioruńsko drogi, w Polsce 134 ponad 200 złotych kosztuje ... Ale to jest jednak pędzel, którego używa się codziennie, w końcu puder dzień w dzień idzie w ruch. Tak myślę, i myślę, i myślę ... :)))
Angel, trafne porównanie ;)))
OdpowiedzUsuńja do pudrow uzywam 44,43 i 45 sephory... choc dwa pierwsze sa do brazerow a trzeci do pudrow mineralnych :] ... a do sypkich chwilowo najlepiej mi sluzy Hakuro H50 :)
OdpowiedzUsuńdobre pędzle to podstawa :) zazdroszczę Mac'owego :) ach!
OdpowiedzUsuńMaus, z sephorowymi jakoś się nie polubiłam :(
OdpowiedzUsuńZakupoholiczko, masz rację, szkoda tylko, że w przypadku MACa w grę wchodzą naprawdę poważne kwoty.
prezentuja sie bosko!!!
OdpowiedzUsuńOoo, super post. Strasznie mnie tymi duo fiberami juz od jakiegos czasu intrygujesz :) A co do MACa niestety sie zgodze - maja niesamowite pedzle!
OdpowiedzUsuńPolecam 217 - nie wyobrażam sobie makijażu oka bez niego, lubię też 227, zwłaszcza jak jednym ruchem ręki chcę nałożyć cień na całą powiekę:)
OdpowiedzUsuńobsewruję Cię jako justynka889, wpadnij na mego bloga:) Ja niedługo zrobię swoją recenzję pędzli. No ale Mac pędzla jeszcze się nie dorobiłam he:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco
Ja póki co z MACa nie mam nic ;) więc jadę na dostępnych u nas produktach. Mam duo fibre'a z Inglota i sprawuje się nieźle, choć włoski po bokach jakoś tak mi się nie widzą... Ale może się czepiam.
OdpowiedzUsuńMarta, wygląd akurat jest w tym wszystkim najmniej ważny, ale fakt, niczego im nie brakuje ;)))
OdpowiedzUsuńUrban, musisz po prostu w końcu wypróbować :)))
Mizz, tak coś czułam, że doradzisz :))) 217 zresztą wiele osób poleca.
Justynka, no to czekam :)
Katalino, oglądałam niedawno tego inglota (żeby sobie wybić zakup MACa z głowy ;) i powiem szczerze, że nie zachwycił mnie :(
Przyznam sie,ze pedzla z Mac'a to jedyny zakup jaki naprawde rozwazalam i bylam bliska zakupu ale...tutaj odzywa sie moj waz w kieszeni:D na sama mysl o wydatku na...pedzle.Pojawiaja sie sprzecznosci bo o ile na flaszke perfum wydam kase bez wachania to nad pedzlami dumam tymbardziej,ze mam inne firmy ktore sa rownie dobre.I taki oto paradoks;)
OdpowiedzUsuńA tak na marginesie to chwale sobie pedzel z Blusche.
Moze kiedys...kto wie;)
Hexx, pędzle z blusche są fantastyczne, zwłaszcza flat top i kulka do różu, ale jeśli chodzi o duo fibera, to nie obraź się, ale dla mnie najgorszy z jakim miałam do czynienia ... Poleciał w świat. Ale z drugiej strony nowa właścicielka jest bardzo zadowolona :)
OdpowiedzUsuńCammie duo fiber Blusche cenie sobie glownie za sprezystosc i duza srednice ale masz racje,ze kazdemu spasuje cos innego.Bardzo zawiedziona za to bylam zestawem pedzli w ktorym pokladalam nadzieje,ogolnie zbieral dobre recenzje a dla mnie one byly takie sobie.
OdpowiedzUsuńWazne,ze jestes zadowolona z zakupu bo to jest najwazniejsze:)mnie tylko jedno niepokoi w takich przypadkach bo apetyt rosnie w miare jedzenia i chce sie wiecej:D wiec Twoj post to dla mnie sygnal,ze moze jeszcze nie teraz;)
Hexx, oj racja ... Już napalam się na kolejny pędzel, oczywiście tłumacząc sobie, że to będzie absolutnie ostatni ;)))
OdpowiedzUsuńI chyba w koncu wyprobuje ... :D Niestety, tak jak Ci juz kiedys pisalam, mam jednego DuoFibera z Zoevy i probowalam costam nim kombinowac ... efekt oplakany. Mialam straszne smugi i w ogole musialam wszystko poprawiac paluchami ;) Wiec albo pyndzel jest dziadowski, albo ja nie umiem sie nim poslugiwac ... :/ a jesli to to drugie, to nawet MAC mi nie pomoze ... hmmm
OdpowiedzUsuńUrban, nie wiem, co ci doradzić ... Byłoby głupio wywalić tyle kasy na MACa, gdybyś miała go nie używać :)))
OdpowiedzUsuńMoze jakies magiczne techniki uzywania? Jak to trzymac, jak tym krecic? ;)))
OdpowiedzUsuńMagicznych technik nie stosuję, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo ;))) Jeśli chodzi o podkłady, nakładam sobie odrobinę na wierzch dłoni, a potem nabieram niewielkie ilości na pędzel. Stempluję twarz delikatnie jak flat topem, a potem rozcieram. Jak krycie jest za małe, dokładam kolejną warstwę. Róż nakładam tradycyjnie (oczywiście nie tym samym upaćkanym od podkładu pędzlem!). Myk polega na tym, że z tym pędzlem nawet najbardziej napigmentowany produkt nie straszny :))) Nie ma bata, pućków nigdy nie zrobi ;)))
OdpowiedzUsuńHmmm, to moze zanim sie rzuce na MACa, dam jeszcze pare szans Zoevie ... i zobaczymy co z tego wyjdzie :)
OdpowiedzUsuńBtw. Dziekuje za instruktaz :D
OdpowiedzUsuńPolecam Ci z MACowych pędzli 224 do blendowania (zresztą z tego co kojarzę to wiele dziewczyn na YT kiedyś go chwaliło). To jest naprawdę cudotwórca. Ma właśnie nierównej długości włoski i wspaniale rozciera cienie w załamaniu. I co najlepsze, wystarczy kilka machnięć i mamy perfekcyjne roztarcie. Mój faworyt :) (boje na głowę pędzel do rozcierania z EDM).
OdpowiedzUsuńUrban, proszę bardzo, może na coś się przyda :)))
OdpowiedzUsuńKolorowy Kocie, mam właśnie ten z edm, no i średnio jest ...
Świetnie wyglądają te pędzelki. :)
OdpowiedzUsuńDodaję do obserwowanych.
Julia, witaj :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie też się tym EDMowym rozczarowałam :/ 224 MAC jest o wiele bardziej miękki, dzięki czemu łatwiej rozcierać. EDM jakiś taki twardy :/
OdpowiedzUsuńJa też uwielbiam duo fiberki.
OdpowiedzUsuńMuszę sobie własnie jakiś kolejny nabyć...
Zazdroszczę Maca :D
Kurcze fajne te Mac'i, ale jakos szkoda mi kasy. Moze kiedys sie skusze na duo fiberka jak taki fajny :)
OdpowiedzUsuńUrban a ktory dokladnie masz pedzel z Zoevy?pytam sie poniewaz przymierzam sie do dalszych zakupow i chcialabym wszystko za jednym zamachem;)
OdpowiedzUsuńKolorowy Kocie, mnie nie wydaje się twardy, raczej średnio wyprofilowany.
OdpowiedzUsuńDu, a jakiego masz na oku?
Moodlishko, ceny pędzli MACa są kosmiczne ... Ja miałam okazję kupić w Stanach, w Polsce pewnie bym się nie zdecydowała.
Hexx, a co jeszcze bierzesz?
Cammie na pewno chcialabym kredki,widze ze pojawil sie set pedzli bambusowych:)korci mnie ktoras z palet ale taka ilosc cieni troche mnie przeraza;)Jezeli bylabys chetna dolaczyc to nie ma problemu ale na zakupy z Zoevy mam ochote jakos koniec lutego poczatek marca bo wlasnie zaleczylam perfumowego mola:D Kliknela mi sie flaszka Habanity i troche probek na porzadne testy co by wlasciwa decyzje podjac:D
OdpowiedzUsuńCammie nie wiem jakie sa ceny w Stanach, ale u mnie w uk cos kolo £30, wiec niby nie jest tak zle, ale i tak mi jakos szkoda. Wole kupic cos z kolorowki :)
OdpowiedzUsuńChoc nie mowie nie, ja jestem bardzo podatna na kuszenie :D
Hexx, a wiesz, że może skorzystam? Pomyślę nad kredkami :)
OdpowiedzUsuńMoodlishko, jakoś umknęło mi, że jesteś w UK!
W takim razie bede o Tobie pamietac:) i dam znac:*
OdpowiedzUsuńDzięki!!!
OdpowiedzUsuńHexxana: Ja pedzli z Zoevy mam okolo 20 ?! Nawet nie wiem - kupilam caly zestaw jakies prawie 2 lata temu i powiem Ci, ze 80% z nich swietnie mi sluzy i uzywam ich regularnie. Zbieram sie do stworzenia posta o pedzlach, pojawi sie na dniach, tam wszystko pokaze :)
OdpowiedzUsuńUrban, koniecznie napisz o nich coś więcej, też jestem ciekawa :)
OdpowiedzUsuńZawsze podejrzliwie spoglądałam na te pędzle, wydawały mi się takie... Rozbałaganione. Ale skoro piszesz, że WOW, to zaryzykuję. Dziękuję. :)
OdpowiedzUsuńSabbath, rozbałaganione? Dlaczego?
OdpowiedzUsuńI pamiętaj, że zachwalam tylko jeden pędzel, z resztą nie miałam do czynienia ;)))
cammie zdradź, proszę miejsce zakupu ;)
OdpowiedzUsuńMACa B. przywiózł mi ze Stanów, dwa pozostałe są z Coastal Scents.
OdpowiedzUsuńachaaa to ten sklep ;-), pozostałe znam
OdpowiedzUsuńRozbałaganione w sensie, że nie kończą się równo, tylko takimi strzępkami. Ale tak, jak piszesz - to może mieć sens. :)
OdpowiedzUsuńSabbath, nie spróbujesz, to się nie przekonasz ;))) Ale ja się już nie odzywam, bo znowu mnie do piekła poślesz :DDD
OdpowiedzUsuńNo właśnie nie mam na oku żadnego jeszcze...
OdpowiedzUsuńPewnie będę czekała do ostatnie chwili - aż mój stary się rozleci albo aż jakiś sklep (np. Lumiere) sypnie obniżką :D
Du, też bym się nie obraziła za jakąś konkretną promocję na lumiere ;)))
OdpowiedzUsuń