Z reklamowych spotów i zdjęć zalotnie spogląda na nas Eva Longoria. I ma milion rzęs ...

(Zdjęcie: www.lorealparis.pl)
Która z nas nie chciałaby mieć miliona rzęs? Albo chociaż z pół? ... :DDD Niby nic prostszego, jakieś 60 złotych i milion gwarantowany :))) Podobno ...
Cóż, spojrzenie Evy mnie uwiodło, nie oparłam się rzęsom z reklamy ;))) Niby wiem, że pracował nad nimi raczej dobry grafik niż Matka Natura, niby wiem, że zostały sztucznie zagęszczone, ale co tam :DDD I tak się skusiłam na obiecującą te cuda maskarę L'Oreal Volume Million Lashes :))) Wybrałam wersję Extra Black.

Szczota jest konkretna, duża i gruba. Robi wrażenie. Ja akurat lubię takie szczoteczki, im większa, tym lepsza.
Fajne jest to, że zgodnie z opisem producenta maskara wyposażona jest w specjalny dozownik, który usuwa nadmiar tuszu ze szczoteczki już w momencie wyciągania jej z opakowania. Samo opakowanie też zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Jest solidne i "waży" w dłoni. Przede wszystkim jednak posiada mechanizm, dzięki któremu przy zamykaniu słychać wyraźnie "klik", co sugeruje że zostało porządnie dokręcone i że do środka nie dostaje się powietrze.
Powiem tak - nie jest źle. Tusz jest prawdziwie czarny, dzięki czemu rzęsy stają się naprawdę widoczne. Wielka szczoteczka ładnie je rozdziela, faktycznie dodając im objętości i lekko wydłużając. Jeśli się przyłożymy, dzięki dokładnemu rozczesaniu rzeczywiście będą sprawiać wrażenie wyjątkowo gęstych, podkreślając spojrzenie. Ale czy jest to spojrzenie spod miliona rzęs? Śmiem wątpić :ppp
Jest przyzwoicie, ale nie powalająco. Volume Million Lashes to maskara, dzięki której szybko i wygodnie już dzięki jednej warstwie tuszu w widoczny sposób podkreślimy oko, ale nie ma co liczyć na jakiś spektakularny efekt. Tym bardziej, że kolejnych warstw dla jego spotęgowania nie radzę nakładać! Dawno nie miałam do czynienia z tuszem, który by się tak osypywał ...
Drugi raz nie kupię. Bo zamiast miliona rzęs mam milion kruszących się w ciągu dnia grudek ... Taki oto milionowy interes ubiłam ;)))
brrr... jak ja nienawidzę grudek! ;)
OdpowiedzUsuńchyba każdy widząc reklamę w Longorią ma ochotę kupić ten tusz :)
OdpowiedzUsuńJak zobaczylam jakis cza temu reklame tego tuszu to mnie zainteresowal i wcale nie z powodu zdjecia obrobionego w szopie tak, ze bardziej sie nie da ;) ... ale wystarczylo mi pozniej, ze sie mu z bliska przyjrzalam i wiedzialam, ze to nic dla mnie :]
OdpowiedzUsuńDziękuję za tą recenzję! Szukam właśnie jakiegoś tuszu i tego nie kupię.
OdpowiedzUsuńKosodrzewino, chyba nikt nie lubi ...
OdpowiedzUsuńLili, czyli dobrze zrobiona ;)))
Maus, widocznie jesteś bardziej odporna na reklamę niż ja :ppp
Stri-linga, cieszę się, że mogłam pomóc :)
Długo chodziłam koło tego tuszu i dzięki Twojej recenzji wiem że wiele nie straciłam. Reklama jak zwykle - kusząca, a spełnienie obietnic producenta - minimalne ;)
OdpowiedzUsuńA tak za mną chodził ten tusz, już myślałam czy by go na allegro nie zamówić. Ale już dał mi spokój ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za recenzję :)
Musimy być ciekawa :)
OdpowiedzUsuńGreydotcom, do jakiegoś stopnia obietnice jednak zostały spełnione, rzęsy faktycznie nabierają objętości. Jednak to nieszczęsne osypywanie psuje cały efekt :(
OdpowiedzUsuńKizia, jeśli ustrzelisz w naprawdę atrakcyjnej cenie, to może jednak warto pokusić się o eksperyment. W regularnej cenie nie polecam.
Chanel, hę? :DDD
OdpowiedzUsuńja miałam kiedyś wersję czarną, koszmar ! ostatnio dostałam złotą, jeszcze gorzej :D nigdy nie narzekałam na rzęsy,ale teraz naprawdę ich nie lubię ,a raczej tego co robi z nimi ten tusz.. chyba takiego bubla jeszcze nie miałam ,dobrze,że to był prezent..
OdpowiedzUsuńA u mnie się spisywał nieźle, ale ja mam króciutkie rzęsy i prawie każdy tusz robi im dobrze. Bez tuszu w okularach minusach to jak bym rzęs nie miała.
OdpowiedzUsuńA photoshopowane reklamy kosmetyków mnie wnerwiają
Wszystkie panie z drogerii mnie namawiały do kupna tego tuszu, ale ja starałam się nie ulegać ich namowom, widać okazało się to słuszne. :)Jednak będę wracać do mojego max factora. :D
OdpowiedzUsuńPilar, szkoda, że miałaś takie przejścia, ale dobrze, że moja opinia się potwierdza, bo to oznacza, że nie chodzi o moje subiektywne odczucia, tylko o rzeczywista jakość tego tuszu.
OdpowiedzUsuńPieknoscdnia, podrasowane te zdjęcia w reklamach do granic możliwości ...
MissDood, a do którego konkretnie?
OdpowiedzUsuńCammie miałam ogromną ochotę na ten tusz , ale wewnętrzny głos mnie powstrzymał ;)
OdpowiedzUsuńWidzisz, Renia, trzeba się słuchać intuicji :)))
OdpowiedzUsuńkurcze, mam ten sam tusz i mi się nic nie osypuje. Efektu miliona faktycznie nie ma, ale nawet na to nie liczyłam z moimi marnymi rzęsami;)
OdpowiedzUsuńHmm... chyba ktoś powinien zabronić pokazywania w reklamach sztucznych rzęs:D to jest naprawdę idiotyczne:D
OdpowiedzUsuńApril, może wyjątek potwierdzający regułę? A może po prostu na twoich rzęsach się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńBrunetko, zgadzam się !
Cammie- właśnie przez to osypywanie się na pewno go nie kupię, noszę soczewki i z takiego mixu nic dobrego by nie wyszło :)
OdpowiedzUsuńA swoją drogą to graficy chyba trochę za mocno przyłożyli się do tych rzęs Evy L. trochę dziwacznie wygląda... :) Twoje rzęsy długaśne ale jak z grudkami to też nie kupię.
OdpowiedzUsuńGreydot, na pewno :(
OdpowiedzUsuńNurka, prawda? Już nawet nie chodzi o to, że ich tak dużo, tylko jakieś takie nienaturalnie do góry wyciągnięte ...
Milion rzęs to ona ma, ale przylepionych :D Szkoda, że nie da się takich żadnym tuszem uzyskać :( Czyli nie mam co się rozglądać za tym tuszem. Na razie moim ulubieńcem jest zwykły (ale dla mnie niezwykły ;-)) Rimmel Extra Super Lash, mam po nim ekstra super rzęsy bez grudek i osypywania się :-)
OdpowiedzUsuńU mnie ona sie nie sprawdzila,mialam ja jakis czas temu i...poszla w kat bez zalu-znalazla nowy dom:D
OdpowiedzUsuńFaktycznie fajny patent z wewnetrznym dozownikiem plus ciekawa szczoteczka ale na tym koncza sie atuty;)Mam slabosc do markar L'oreala ale tym razem szalu nie bylo;))
dlatego ja tym razem zainwestowałam w coś tańszego. też sie raz zachłysnełam takim droższym cudem, co to obiecywał nie waidomo co. I powiem że szału nie było!!!
OdpowiedzUsuńWyobraź sobie, że ja mam w grupie na studiach dziewczynę, która ma niemal tak długie rzęsy, jak Eva na tym zdjęciu... I na wszystko przysięga od pół roku, że to jej własne, naturalne. Echhhhh :)))
OdpowiedzUsuńfaktycznie nie zachwyca... :)
OdpowiedzUsuńNo tak. Oto mamy posta nie tylko o tuszach. Zamieszczone przez Ciebie zdjęcia doskonale pokazują różnicę, międszy fotką obrobioną, a naturalną. Ludzi powinno się leczyć z kompleksów takimi zdjęciami.
OdpowiedzUsuńIdalia, też lubię tego rimmelka :)))
OdpowiedzUsuńHexx, ja chyba też bez żalu się z nią rozstanę :)
Anioł, cena często nie idzie w parze z jakością ...
Violl, pytanie, czy rzeczywiście są naturalne ;)
Jeśli tak, to tylko pozazdrościć.
Emilka, żeby jeszcze się tak nie osypywał ...
Sabbath, zauważyłaś? Zgapiłam ujęcie, celowo. Ty jedna zwróciłaś uwagę. Nawet zastanawiałam się, czy wrzucać te fotki, bo takie niewyjściowe, ale pomyślałam, że warto porównać w ten sposób :)))
OdpowiedzUsuńdobrze wiedzieć, nie będę sobie nią głowy zawracać:)
OdpowiedzUsuńPamietam jak na Wizazu powstal watek "rzesiska"czy jakos tak-dziewczyny zaczely pokazywac dane marki maskar na wlasnych rzesach i to bylo trafionym pomyslem:)
OdpowiedzUsuńDawno juz przestalam sugerowac sie zdjeciami reklamowymi,nawet nie zwracam juz na nie uwagi;)))
Bardzo udanym zakupem ostatnich m-cy jest 3-stopniowy Rimmel i przyznam sie,ze gdyby nie Pilar to nawet nie spojrzalabym w jego strone bo jakis czas temu obrazilam sie na te marke:)
Smiem twierdzic,ze jest duzo lepszy niz wiele firm selektywnych i pieknie wspoplracuje z moimi rzesami:D
Oo świetnie, że przeczytałam Twą recenzję, bo też miałam ochotę na ten tusz, jednak nie ma co dać się omamić reklamie :) Choć szczoteczka wyglądała obiecująco.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dzięki za recenzję, trochę ostudziła mój zapał do tuszy z l'oreala...
OdpowiedzUsuńrimmel glam eyes jest najbardziej obsypującą się maskarą jaką kiedykolwiek miałam :P
OdpowiedzUsuńrzeczywiście ta nie jest powalająco
dzięki za recenzję :)
Simply_a_woman, chyba nie warto.
OdpowiedzUsuńHexx, jakoś nigdy nie natknęłam się na ten wątek, szkoda.
Mysia, do szczoteczki nie mam zastrzeżeń :)
Angel, ja akurat nie mam z nimi za dużego doświadczenia, jakoś w sumie rzadko kupowałam.
Nutty, z glam eyes nie miałam przyjemności :)
Wydaje mi się, że mógłby trochę bardziej pogrubiać :).
OdpowiedzUsuńhttp://aboutlillamy.blogspot.com/
Lilla, witaj! :)
OdpowiedzUsuńZdjecia reklamowe to sprytna rzecz: malutkim druczkiem napisza, ze modelka ma doklejone rzesy - a my naiwnie werzymy, ze po jednym, dwoch pociagnieciac tuszu bedziemy, jak Eva L., spogladac spod miliona rzes.
OdpowiedzUsuńDobry pomysl z tym Wizazowym watkiem!
Ja chyba juz na dobre pozostane wierna Effet Faux Cils YSL. Chyba, ze ktos wymysli cos jeszcze lepszego.
Maggie, pytanie tylko, czy warto czegoś lepszego szukać, nigdy nie wiadomo, na ile bubli po drodze się natniesz ...
OdpowiedzUsuńmój boże, co jest z Twoja cerą ? w postach wydałaś mi się szalenie zadbaną osobą a na zdjęciach Twoja cera wygląda naprawdę tragicznie ! pozostałości po trądziku ? czy jakaś choroba ?
OdpowiedzUsuńAnonimie, przykro mi, że tak ubolewasz nad tym, jak wyglądam. Więc może nie patrz wiecej na mnie, co? Skoro to takie traumatyczne przeżycie ... Tak po prostu wygląda zdjęcie bez photoshopa. A ty na drugi raz się podpisuj.
OdpowiedzUsuńCammie, swiete slowa - dlatego teraz, zanim kupie, ladnie prosze o probke :)
OdpowiedzUsuńMaggie, ale próbkę czego? Masz na myśli tusz do rzęs, czy generalizujesz? Nie załapałam :)))
OdpowiedzUsuńTeż miałam ''okazję'' testować. Niczym nie różni się od tuszu Miss Sporty za 8 zł który właściwie daje wyraźniejszy efekt na rzęsach niż to.. Po paru godzinach z lorealem na rzęsach wyglądałam jak niedorobiona panda, nie dość że na twarzy miałam pełno czarnych ukruszonych kropek to jeszcze wszystko na dole się rozmazało. Jak na cenę - masakra.
OdpowiedzUsuńCammie, wlasnie tusz mam na mysli. Mieszkam w Londynie, wiec mam pod nosem Selfridges, gdzie w dziale kosmetycznym mozna usmiechnac sie do asystentek i dostac mini-wersje produktu :)
OdpowiedzUsuń(No i pieknie, skomentowalam z drugiego konta; zeby nie bylo, to pisalam ja, Maggie :))
OdpowiedzUsuńFM, właśnie, trochę szkoda tej kasy ...
OdpowiedzUsuńTordis/Maggie :))) Nie zajarzyłam, tutaj raczej nie ma szans na takie testy :(