Mydło 4 Reines, czyli 4 Królowe, jest elementem kolekcji różanej L'Occitane (w jej skład wchodzi jeszcze żel pod prysznic, mleczko do ciała, krem do rąk i niezmiernie mnie interesująca woda toaletowa), której inspiracją była legenda o czterech królowych Forcalquier.
Ramon Berenguer IV, Hrabia Prowansji i Forcalquier miał z żoną Beatrice of Savoy cztery córki, wszystkie poślubiły królów. Każda z czterech córek Hrabiego Forcalquier miała ulubioną różę: różę z Grasse, różę bułgarską, różę marokańską oraz różę turecką. Tak oto Marguerite, Eléonore, Sancie i Beatrix zostały 4 Królowymi Forcalquier. Ich ulubione odmiany róż połączono razem w 4 Reines.
L'Occitane słynie ze swoich organicznych produktów, żałuję nie mam dostępu do tej marki na co dzień. Tym bardziej ucieszyłam się, że mogłam poznać kolejne mydełko z jej asortymentu [o poprzednich doświadczeniach wspominałam TUTAJ]. Mogę pisać o nim w samych superlatywach, spodobało mi się w nim wszystko.
Mydło 4 Reines ma krągły, poręczny kształt i cieszący oko delikatny różowy kolor, co samo w sobie przywodzi skojarzenie z płatkami róży. Na pochwałę zasługują jednak przede wszystkim jego właściwości pielęgnujące. Skóra po myciu pozostaje odświeżona i miękka, bez nieprzyjemnego uczucia przesuszenia. Intensywny różany zapach wypełnia całą łazienkę, relaksując i odprężając. Przyjemność w kąpieli potęguje też bogata formuła, dzięki której mydło pieni się niezwykle kremowo. Myślałam początkowo, że zmydli się przez to dość szybko, ale ku mojemu zaskoczeniu 50-gramowa kostka wystarczyła mi na około 5 tygodni (dla porównania, żywot kostki Dove to maksymalnie 3 tygodnie), wydajność też oceniam więc wysoko. W jej świetle cena (13 zł) nie wydaje się wygórowana.
Często powtarzam, że łazienka to moje królestwo, ale w tym wypadku ustępuję pola czterem różanym reines :)))
Pięknie wygląda, uwielbiam takie ciekawe mydełka, u mnie w mieście jest sklep z takimi cudami, aż szkoda potem je używać :)
OdpowiedzUsuńJej chciałabym poczuć ten zapach :)
OdpowiedzUsuńoj wygląda zachęcająco :)
OdpowiedzUsuńFOOOU, masz rację, cieszą oko, ale ja nigdy sobie nie żałuję ;)))
OdpowiedzUsuńAxolen, jest piękny, intensywny, prawdziwie różany :)
MoodHomme, no właśnie ... Mam ochotę na więcej. Na przykład na Kwiat Wiśni :DDD
ja od zawsze mialam fiola na punkcie zapachow, teraz tez chetnie powachalabym to mydelko :)
OdpowiedzUsuńAleż fantastycznie wygląda to mydełko jakoś nie zwróciłam na nie uwagi :) zajrzę i opatrzę :D
OdpowiedzUsuńKosmetasiu, ja też mam słabość do zapachów. Wiadomo, nie zapach jest najważniejszy, ale to taka wartość dodana, która często decyduje o zakupie :)
OdpowiedzUsuńLyna, szczęściaro, masz L'Occitane pod nosem? :)
chyba już wiem, co zakupię gdy bede w ich sklepie oprocz kremu do rąk :) hehe
OdpowiedzUsuńWydajnosc swietna jak piszesz:)
Ah ah
Ostatnio na nowo odkrywam mydła - ale takie prawdziwe mydła, bez niepotrzebnej chemii i 13 zł za dobre mydło to wcale nie tak dużo. Mydła odkryłam na nowo po tym jak przyjaciółka podarowała mi wielką kostkę (chyba ponad 200g) świetnej jakości mydła różanego. Po tym jak zobaczyłam, że niesamowicie przyjemnie się go używa, że na bardzo długo starcza (zupełnie bez porównania do mydeł drogeryjnych!!) oraz, że pielęgnuje skórę, zainteresowałam się mydłami na nowo. Póki co kupiłam na razie tylko mydło z Aleppo w stacjonarnym sklepie Organique i wstrzymuję się z kolejnymi zakupami, bo mam za duże zapasy żeli pod prysznic. Ale odkrycie mydeł na nowo to jedno z moich postanowień na 2012 rok.
OdpowiedzUsuńFajnie wygląda :D
OdpowiedzUsuńUwialbiam różane zapachy, muszę je mieć!
OdpowiedzUsuńJuż sam kształt jest zachęcający :)
OdpowiedzUsuńAle ładnie wygląda;)
OdpowiedzUsuńAgi, moim zdaniem bardzo dobra :)
OdpowiedzUsuńMajtki, tylko że to jest cena za 50 g :) Ja też uważam, że byle żel do porządnego mydła się nie umywa :)))
Paulus, :)
Lidia, ja też bardzo lubię różę :)
Zoila,prawda? Taki zupełnie inny od tradycyjnych mydeł :)
Sandra, :)
Jakie ładne to mydełko :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam zapach róż :)
OdpowiedzUsuńJa to mam pecha bo jeśli już jakieś mydło ładnie pachnie to mnie uczula , więc zdaje się na zele pod prysznic
OdpowiedzUsuńuwielbiam różąny zapach a ten wyglad...jaj!
OdpowiedzUsuńJedwabna, ładne, w dodatku dość długo zachowało swój kształt :)
OdpowiedzUsuńGoskaaa, jest taki kobiecy :)
Marzena, dobre, organiczne mydło nie powinno cię uczulać, w żelach jest zdecydowanie więcej chemii :)
Monica, w takim razie to coś dla ciebie :)
Śliczne jest rzeczywiście i chyba się skuszę po takiej recenzji :D Jak się wybiorę do L'Occitane mogę coś wziąć dla Ciebie jeśli chcesz :). Jakby coś mój mail jest na blogu ;)
OdpowiedzUsuńmiałam, fajnie wygląda, nieźle pachnie, poza tym nic:)
OdpowiedzUsuńSiulka, kochana jesteś :* Póki co dziękuję, bo zapasy mydeł mam nieprzyzwoite, ale kto wie, może za jakiś czas się odezwę :***
OdpowiedzUsuńCocoloco, wiadomo, każdy ma inne oczekiwania. Tylko z drugiej strony to tylko mydło, czym niby miałoby się wyróżniać? Dlatego uważam, że w swojej kategorii jest świetne :)
Cena mnie zaskoczyła - na plus! Myślałam, że będzie droższe!
OdpowiedzUsuńBardzo estetyczne mydełko, w dodatku wydajne:)
OdpowiedzUsuńBella, trzeba tylko pamiętać, że ono w sumie małe jest, połowa tradycyjnej kostki :)
OdpowiedzUsuńVesna, to jedna z jego głównych zalet :)
Pozwól, że przekażę Ci kolejną bloggerską zabawę: tag Perfect Women. Mam nadzieję, że nie uznasz jej za uciążliwą i puszczając w obieg będziesz bawiła się tak dobrze, jak ja.
OdpowiedzUsuńZapraszam:
http://sabbathofsenses.blogspot.com/2012/01/perfect-women.html
Dobre mydło to i warto dać te 13 zł. Takie maleńkie dzieło sztuki.
OdpowiedzUsuńZostałaś oTAGowana
http://www.gustawa.blogspot.com/2012/01/tag-owczyni.html
Zapraszam do zabawy :)
Sabb, Gustawa, dziękuję :***
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, że dodałam Cię do mojego blog scrolla :)
Pozdrawiam :)
Asia, witaj, miło mi cię gościć :) Ja twojego bloga obserwuję od dawna i zawsze czytam (i oglądam) z zainteresowaniem :)
OdpowiedzUsuń